Ratatouille Julii Child

Ratatouille Julia Child

Ostatnio przypomniały mi się jedne z moich pierwszych, studenckich wakacji, podczas których pojechałam pracować do Francji na winobranie. Był to bardzo intensywny czas, pełen ciężkiej pracy, ale też pięknych chwil. Nauczyłam się tam pić wino (dużo wina, które do tej pory kocham) i przede wszystkim celebrować posiłki. Zwykła francuska obiadokolacja trwa minimum 2 godziny. Na początku było to dla mnie szokiem, a teraz uważam, że warto próbować zaadoptować ten nawyk w naszych polskich realiach i postarać się chociaż jeden posiłek dziennie zjeść bez pośpiechu i w miłej atmosferze.
Jeden z patronów winnicy, w której pracowałam, był wyjątkowo sympatycznym człowiekiem i codziennie jadł z nami i całą swoją rodziną. Jego żona przygotowywała bardzo smaczne posiłki. Zwłaszcza w pamięć zapadł mi przepyszny ratatouille, który trochę przypominał nasze polskie leczo, ale jednak był inny.
Czytaj dalej

Królewskie Śniadanie – zapiekany ryż z gruszkami

zapiekany ryż z gruszkami

Tak więc dalej cierpię na niedostatek słodkości na mojej nowej, bezglutenowej diecie. Tą oczywistą i niedopuszczalną lukę w swoim życiu staram się nadrabiać cudnymi śniadaniami z dużą ilością owoców. Mój ostatni eksperyment okazał się tak udany, że zapiekany ryż wyglądał bardziej jak piękny deser, niż pożywne śniadanie. W sumie ten przepis dobrze się sprawdzi w obu rolach :)
Jako śniadanie, ta propozycja sprawdzi się bardzo dobrze – jest prosta, zdrowa i przepyszna. Możecie ją dowolnie modyfikować, próbując różnych kasz i płatków zbożowych lub zmieniając dodane owoce :) A co najlepsze, to jest danie, które spokojnie można serwować sobie codziennie, bez żadnych wyrzutów sumienia :)
Czytaj dalej

Cukinia zapiekana z kremem soczewicowym

Cukinia zapiekana z kremem soczewicowym

Macie już dosyć przepisów wykorzystujących cukinię i pomidory?
Jeśli tak, to trudno :P Ja akurat uwielbiam te warzywa i teraz, w środku sierpnia, stanowią dla mnie podstawę diety. Po pierwsze kocham ich smak, a po drugie już się boję (nie tak dalekiej) przyszłości, w której w sklepach dostępne będą jedynie ich niedojrzałe imitacje, pozbawione smaku i zapachu.
Dzisiejszy przepis jest kolejnym przykładem, że bez problemu można połączyć w jednym daniu prostotę, zdrowie i dużo przepyszności :) Cukinia jest zapiekana z aromatycznym kremem na bazie czerwonej soczewicy i połączona z świeżym, soczystym smakiem dojrzałych pomidorów. Takie obiady mogłabym jeść codziennie.
Czytaj dalej

Jaglana szarlotka sypana

Jaglana szarlotka sypana

Ze względu na mój mały, dietetyczny eksperyment na samej sobie, postanowiłam przejść na dietę bezglutenową. Spokojnie – na razie na określony i dosyć krótki okres 3 miesięcy.
Zawsze myślałam, że dieta bezglutenowa to taki żywieniowy pikuś. Wydawało mi się, że rezygnacja z niektórych zbóż jest raczej niewielkim „wyrzeczeniem”, w porównaniu do ilości eliminowanych produktów na diecie roślinnej.
Oj, mocno się zdziwiłam.
Czytaj dalej

Tagliatelle z cukinii z bakłażanowymi pulpecikami

Tagliatelle z cukini

Sezon warzywny w pełni <3 Cukinie, pomidory, bakłażany, fasolka szparagowa – to wszystko można teraz dostać dosłownie za grosze. Dzisiaj przygotowałam dla Was danie, które jest zrobione głównie z sezonowych produktów. No i jak to bywa z moimi przepisami i ten jest bajecznie prosty i szybki.
Cukiniowe tagliatelle postanowiłam podać na ciepło. Towarzyszący mu sos pomidorowy jest wykonany z minimalnej ilości składników. No szczerze mówiąc, prawie z samych pomidorów. Nie chciałam go w żaden sposób udziwniać i komplikować, ponieważ smak pomidorów jest teraz tak idealny, skoncentrowany i przepełniony słońcem, że nie chciałam, żeby cokolwiek z nim konkurowało. Do tego podałam przepyszne kotlety z bakłażana. Zrobiłam je z przepisu, który przetestowałam i zmodyfikowałam już na milion sposobów, i jak zwykle mnie nie zawiódł.
Wiecie co? Jak Wam teraz opisuję to danie, to znowu narobiłam sobie na nie smaka. Całe szczęście mam jeszcze jedną 3-kilogramową cukinię w domu :D
Czytaj dalej

Letnie ciasto czekoladowe z kokosową galaretką

Wegańskie ciasto

Pomysł na dzisiejsze ciasto powstało, jak to zazwyczaj u mnie bywa, przez przypadek i w efekcie panicznej naprawy kilku nieudanych eksperymentów w kuchni. Już tłumaczę, o co chodzi. Jakiś czas temu pojechałam do swojego rodzinnego miasta, żeby poświętować obronę magisterską. W niedzielę rano (dla jasności, dla mnie to był prawie środek nocy, bo zegar wskazywał skandaliczną 6:40) do mojego pokoju wpadła mama denerwując się strasznie, że nasze plany grillowe szlag trafił, razem z piękną, słoneczną pogodą. Do tego galaretki, które przyszykowała dzień wcześniej zupełnie nie skrzepły się przez noc. Tak więc chwiejnym krokiem zombie wyczołgałam się z łóżka i poszłam ratować mamę w tej małej, kuchennej tragedii. Galaretki miały być naładowane owocami i podane gustownie z serkiem mascarpone, ale zamiast tego w lodówce znajdowały się miseczki z pokrojonymi, wymoczonymi owocami, pływającymi w czerwonej, słodkiej wodzie. Okazało się, że zdradzieckie kiwi ma w sobie enzymy, które zapobiegają tężeniu galaretki. Tak więc, po jednej, mocnej kawie i chwili dyskusji, doszłyśmy do wniosku, że upieczemy niskie czekoladowe ciasto, na nie wylejemy mascarpone, wymieszane z nową, niezepsutą galaretką, a na górę wysypiemy odsączone owoce. I w ten sposób udało nam się zrobić przepyszne ciasto, które nie tylko pięknie wyglądało, ale też widocznie bardzo wszystkim smakowało.
Ta historia na tyle mnie zainspirowała, że postanowiłam zrobić kolejną wersję ciasta (takie Ciasto Awaryjne v. 2.0), ale w odsłonie zweganizowanej.
A morał z tego taki, że nie ma chyba takiej porażki w kuchni, której nie dałoby się naprawić ;) Ciekawa jestem, czy ktoś z Was musiał kiedyś ratować swoje jedzenie przed strasznym, niejadalnym końcem? :P
Czytaj dalej