Aksamitny sos z fasoli i orzechów ze szpinakiem

Wegański sos serowy

Jeśli mnie od jakiegoś czasu śledzicie, pewnie bez trudu możecie zauważyć, jaki rodzaj kuchni mnie najbardziej pociąga. Jeśli wpadliście tutaj tylko na chwilkę, to już mówię. Najbardziej kocham prostą, minimalistyczną kuchnię. Często najbardziej smakują mi produkty w swojej oryginalnej postaci. Nie raz się mi przytrafiło zjeść pokrojone owoce do owsianki, zanim płatki zdążyły się ugotować, albo wyjadać świeżo ugotowaną fasolę, zanim nawet pomyślałam, co fajnie byłoby z niej zrobić.
Oczywiście raz na jakiś czas mam ochotę dłużej posiedzieć w kuchni, ale na co dzień wiodę takie samo życie, jak każda inna osoba. Często mi się spieszy, często nie mam ochoty gotować, a najczęściej muszę skonfrontować swoje plany kulinarne z rzeczywistością w lodówce. Właśnie dlatego uwielbiam odkrywać szybkie, zdrowe i pyszne „patenty”, które w razie potrzeby mogę wdrożyć w życie.
Właśnie takim rozwiązaniem jest dzisiejsze danie. Jest ultraproste: prawie całość przygotowuje się w jednym blenderze. Jest mega zdrowe: skład tego posiłku moim zdaniem jest idealną kombinacją roślinnego dania. Można je przygotować na milion sposobów. Ten mój sero-śmietano-podobny sos szpinakowy pasuje do wszystkiego. Jadłam do już jako sos do makaronu (pycha! chyba moja ulubiona pozycja), jako nadzienie do zapiekanych warzyw, jako dip do nachosów (OMG!<3), sos do kaszy, lub nawet np. zielonej soczewicy. Zjadłam go nawet na waflu ryżowym :P Co mogę jeszcze więcej powiedzieć?
Gorąco polecam!

Czytaj dalej

Bezglutenowe makowe brownie

Makowe brownie bezglutenowe

Nie wiwem, jak u Was, ale w mojej rodzinie 2 potrawy wigilijne są (lekko mówiąc) kontrowersyjne. Jest to kompot z suszu, o czym już pisałam oraz kutia. Ta też ma swoich zwolenników i mówiąc nowoczesnym slangiem, hejterów ;) Za kutię co roku odpowiedzialna jest w naszej rodzinie babcia i zauważyłam, że z roku na rok, jak prosimy ją, żeby jeszcze trochę ograniczyła ilość miodu w w tej potrawie, wszystkim coraz bardziej smakuje ;)
Nie mniej jednak wiem, że całkiem sporo osób nie lubi maku. W sumie się nie dziwię: ma dość intensywny smak i źle przygotowany, potrafi być gorzki. Dlatego wpadłam na pomysł wtopienia maku w jeden z najsmaczniejszych deserów: brownie. Eksperyment udał się świetnie. Czuję, że ten podstawowy przepis na brownie będę często wykorzystywać w swojej kuchni. Ciasto jest kruche z zewnątrz, ale bardzo miękkie w środku. Mniam!
Czytaj dalej

Fasola wigilijna z masłem z orzechów włoskich

Fasola wigilijna z masłem

Moja świąteczna książeczka z przepisami nadal mnie zaskakuje. Znalazłam w niej pomysł na danie wigilijne, który momentalnie mnie zaczarował swoją prostotą.
Był to przepis na fasolę Jaś w maśle, podaną z natką pietruszki. Jak dla mnie genialny pomysł na świateczne danie, zwłaszcza dla wegan. Fasola Jaś ma cudowny smak i kremową konsystencję. Nie raz od znajomych słyszę, że uwielbiają podjadać świeżo ugotowany makaron. Ja tak mam z fasolą Piękny Jaś. Dla mnie to jest po prostu król wszystkich strączków ;)
A co z masłem? Wystarczy zrobić je samemu, najlepiej z orzechów włoskich. W ten sposób uzyskujemy idealne, roslinne danie: bogata we wszystkie składniki, a zwłaszcza białko fasola, orzechy włoskie, czyli idealne źródło świetnych kwasów tłuszczowych i natka pietruszki, czyli skarbnica praktycznie wszystkich mikroelementów, ważnych dla wegetarian. Moja dusza żywieniowca rozpływa się na samą myśl o tej potrawie ;P A dusza kucharki? Tak samo. Pomyślcie, jak coś, co jest oblane dużą ilością masła z orzechów włoskich może nie być smaczne? Nie może, to musi być przepyszne ;P
Czytaj dalej

Świąteczny kompot ze śliwek

Kompot z suszonych śliwek

Od kiedy pamiętam, kompot z suszu był przygotowywany na Wigilię w mojej rodzinie. Miał zawsze tyle samo fanów, co hejterów, którzy nie mogli znieść samego widoku namoczonych owoców. Ja tam zawsze ten deser lubiłam i korzystałam z nadprogramowych dokładek ;) Kompot co roku robiła moja ciocia, ale w tym roku i ja postanowiłam spróbować do przygotować.
Czytaj dalej

Świąteczne pieczone jabłka

Wegańskie pieczone jabłka

Hej ;) Witam Was z powrotem na blogu już w świątecznej atmosferze. Czas ostatnio mi leci niesamowicie szybko, ale cieszę się, że na tyle poukładałam całą swoją pracę, że mogę znowu zająć się gotowaniem i szykowaniem przepisów. Ostatnie kilka miesięcy minęło mi pod znakiem potraw jednogarnkowych i monotonnego jedzenia (niestety!). Uwierzcie mi, teraz mam ogromną ochotę zamkąć się w kuchni i gotować. Dużo, długo i z pasją ;) I właśnie w nadchodzącym okresie przedświątecznym mam zamiar dać upust swoim niesopżytym, kulinarnym siłom :)
Dzisiaj, tak na rozgrzewkę (w przenośni i dosłownie), przedstawiam Wam najszybszy, pachnący świętami deser, jaki można zrobić :) Kiedy nie miałam w ogóle czasu na gotowanie, a chciałam kogoś ugościć, to była moja tajna broń. 5 minut na przygotowanie, 15 minut w piecu i 10 minut błogiego mlaskania i oblizywania palców gwarantowane ;) O czym mówię? O pieczonych jabłkach z gorącym, pierniczkowym musem kakaowym z powideł śliwkowych. Deser można przygotować w wersji „+18” i dodać do niego orzechówki.
Czytaj dalej

Tofurnik owocowy

Sernik wegański

Witajcie! Jestem ostatnio strasznie zabiegana, ale to tylko i wyłącznie dlatego, że jestem w trakcie dopinania na ostatnie guziki największego „projektu”, jaki za jaki kiedykolwiek się chwyciłam. Jest to coś bezpośrednio związanego z blogiem :) Na razie nic więcej nie powiem, ponieważ na ostateczne ogłoszenie przyjdzie jeszcze czas. Udało mi się jednak w międzyczasie znaleźć trochę czasu na gotowanie. Tym razem upiekłam dla Was mój ulubiony tofurnik.
Czytaj dalej

Ratatouille Julii Child

Ratatouille Julia Child

Ostatnio przypomniały mi się jedne z moich pierwszych, studenckich wakacji, podczas których pojechałam pracować do Francji na winobranie. Był to bardzo intensywny czas, pełen ciężkiej pracy, ale też pięknych chwil. Nauczyłam się tam pić wino (dużo wina, które do tej pory kocham) i przede wszystkim celebrować posiłki. Zwykła francuska obiadokolacja trwa minimum 2 godziny. Na początku było to dla mnie szokiem, a teraz uważam, że warto próbować zaadoptować ten nawyk w naszych polskich realiach i postarać się chociaż jeden posiłek dziennie zjeść bez pośpiechu i w miłej atmosferze.
Jeden z patronów winnicy, w której pracowałam, był wyjątkowo sympatycznym człowiekiem i codziennie jadł z nami i całą swoją rodziną. Jego żona przygotowywała bardzo smaczne posiłki. Zwłaszcza w pamięć zapadł mi przepyszny ratatouille, który trochę przypominał nasze polskie leczo, ale jednak był inny.
Czytaj dalej