Warzywne przedszkole

Warzywne przedszkole

Wczoraj byłam razem z całą swoja uczelnianą grupą w przedszkolu. Mieliśmy przekonywać dzieciaki, że warzywa wcale nie są fuj :) Była pogadanka, były gry i zabawy. Była też degustacja. Już przy rozdzielaniu zadań kilka tygodni temu dobrze wiedziałam, do której grupy się dołączę ^_^ Od razu się nakręciłam, że fajnie będzie przełamać stereotyp, że warzywa nadają się tylko na surówkę i pokazać dzieciom fajne oblicze roślinnej kuchni.

Można powiedzieć, że przejęłam pałeczkę w planowaniu degustacji dla dzieci. Szybka burza mózgów przyniosła kilka fajnych pomysłów: pasty z fasoli i soczewicy, chipsy z jarmużu, fantazyjne dekorowanie kanapek warzywami i mini burgery z buraka. Te ostatnie już na samą myśl wywoływały pomruki, jak na widok mini-trampek albo mikro-Nike’ów :P
A więc 2 dni przed degustacją zamieniłam kuchnię w fabrykę mikro burgerów. Upiekłam 50 małych bułek i 50 kotletów z buraka (wykrawanych z kieliszka do wódki). Zadanie było wymagające, ale oczywiście miałam masę frajdy.
Dopiero rano przyszła spina. Czy wszystko będzie smaczne? Czy dzieciom posmakuje? Mamo, chyba przegięłam z tymi pomysłami, dzieciaki pewnie zaczną pluć burakami i jarmużem na odległość.
W przedszkolu zajęcia z dziećmi zaczęły się od pogadanki, dlaczego warto jeść warzywa. Koleżanka z grupy – Kasia – od razu złapała kontakt z dzieciakami i muszę Wam powiedzieć, że dawno nie widziałam tak aktywnych słuchaczy. Potem przyszedł czas na gry. Oczywiście o warzywnej tematyce ;)
Ostatnia była degustacja. Najpierw było ozdabianie kanapek posmarowanych pastą z soczewicy – łał, dzieci mają wyobraźnię, a drugie łał – surowe warzywa, które nie zostały wykorzystane do kanapek zostały praktycznie w całości pochłonięte. Wliczając w to oliwki, miskę zielonej sałaty, kiełki i cały pojemnik czerwonej papryki :)
Potem pasta z czerwonej fasoli- tu były największe problemy z przekonaniem dzieciaków. W sumie się nie dziwię, kolor faktycznie nie zachęca :P Chipsy z jarmużu na początku były traktowane z ogromną rezerwą, ale zaraz po spróbowaniu, przedszkolaki nakładały je sobie garściami na talerzyki.
Najbardziej wyczekiwane były burgery. Jak tylko zostały dostrzeżone, automatycznie stały się najbardziej wyczekiwanym punktem spotkania. Okazało się, że dzieci je pokochały. Tak bardzo, że większość chciała dokładkę. Tu powstał mały konflikt interesów, jako że moja grupa z uczelni też chciała ich spróbować :P Na szczęście sprawę się udało rozwiązać, obie strony były zadowolone, wszystkim strasznie smakowało, a ja byłam straaasznie szczęśliwa :D
Jednak najfajniejsze dwa punkty dnia były dopiero przede mną. Okazało się, że zaraz po rozdaniu dyplomów dla dzieci za uczestnictwo w naszym spotkaniu, ja też dostałam dyplom. Za zaangażowanie ( i myślę, że głównie za burgery:P). To było strasznie kochane i spontaniczne ze strony mojej grupy ^_^ I druga sprawa. W podziękowaniu od dzieci dostaliśmy duży album z rysunkami malowanymi przez dzieci. Super-cute!
To był super dzień!
Tak mogłabym pracować codziennie :D
I okazuje się, że dzieci wcale nie jest tak trudno zachęcić do jedzenia warzyw :)

Warzywne przedszkole
Warzywne przedszkole
Warzywne przedszkole
Warzywne przedszkole
Warzywne przedszkole

Diana

Dodaj komentarz