Mazurek wegański

Wegański mazurek

Tak samo, jak zima drogowców, Święta Wielkanocne, pomimo pełnej przewidywalności, regularnie, co roku zaskakują mnie swoim nagłym nadejściem. Snułam ambitne plany o kilku nowych przepisach, wielu rzeczach, które zrobię, jak przyjadę do rodziców, setkach stron książek, które przeczytam, odhaczając w końcu listę pozycji do przeczytania i tych kilometrach rodzinnych spacerów. Tymczasem za oknem niebo zasnuło się białymi, deszczowymi chmurami, czas ucieka, jak szalony, a ja zorientowałam się, że śniadanie wielkanocne już jutro (szok!) i najprawdopodobniej nie zdążę zrobić połowy tych rzeczy. Dlatego uparłam się, że opublikuję jeszcze dzisiaj przepis na szybkiego i zdrowego mazurka. Może pomogę komuś, kto tak, jak ja, w Wielkanoc robi wszystko na ostatnią chwilę.

Czytaj dalej

Moje ulubione curry do personalizowania

curry

Dzisiaj macie kolejny idealny posiłek wegański. Jest szybki, bardzo efektowny, przepyszny i ma świetny skład :) Przygotowany bez dodatku tłuszczy, pełen różnych warzyw, w tym zielonolistnych, nie brakuje mu też źródeł białka. Szczerze mówiąc jest to jedna z moich najbardziej sprawdzonych potraw, na której bardzo lubię polegać. Przekona do siebie nawet największego sceptyka curry ;)
I do tego wszystkiego jego najważniejsza zaleta: możecie ją przygotować z takich składników, jakie akurat macie w domu, albo na jakie macie ochotę. Jedyne niezbędne składniki, jakich potrzebujecie to: oczywiście przyprawa curry, cebula, puszka pomidorów, puszka mleka kokosowego i pomarańcza :) Całą resztę możecie sobie dobrać wedle własnych preferencji.
Czytaj dalej

Letnie ciasto czekoladowe z kokosową galaretką

Wegańskie ciasto

Pomysł na dzisiejsze ciasto powstało, jak to zazwyczaj u mnie bywa, przez przypadek i w efekcie panicznej naprawy kilku nieudanych eksperymentów w kuchni. Już tłumaczę, o co chodzi. Jakiś czas temu pojechałam do swojego rodzinnego miasta, żeby poświętować obronę magisterską. W niedzielę rano (dla jasności, dla mnie to był prawie środek nocy, bo zegar wskazywał skandaliczną 6:40) do mojego pokoju wpadła mama denerwując się strasznie, że nasze plany grillowe szlag trafił, razem z piękną, słoneczną pogodą. Do tego galaretki, które przyszykowała dzień wcześniej zupełnie nie skrzepły się przez noc. Tak więc chwiejnym krokiem zombie wyczołgałam się z łóżka i poszłam ratować mamę w tej małej, kuchennej tragedii. Galaretki miały być naładowane owocami i podane gustownie z serkiem mascarpone, ale zamiast tego w lodówce znajdowały się miseczki z pokrojonymi, wymoczonymi owocami, pływającymi w czerwonej, słodkiej wodzie. Okazało się, że zdradzieckie kiwi ma w sobie enzymy, które zapobiegają tężeniu galaretki. Tak więc, po jednej, mocnej kawie i chwili dyskusji, doszłyśmy do wniosku, że upieczemy niskie czekoladowe ciasto, na nie wylejemy mascarpone, wymieszane z nową, niezepsutą galaretką, a na górę wysypiemy odsączone owoce. I w ten sposób udało nam się zrobić przepyszne ciasto, które nie tylko pięknie wyglądało, ale też widocznie bardzo wszystkim smakowało.
Ta historia na tyle mnie zainspirowała, że postanowiłam zrobić kolejną wersję ciasta (takie Ciasto Awaryjne v. 2.0), ale w odsłonie zweganizowanej.
A morał z tego taki, że nie ma chyba takiej porażki w kuchni, której nie dałoby się naprawić ;) Ciekawa jestem, czy ktoś z Was musiał kiedyś ratować swoje jedzenie przed strasznym, niejadalnym końcem? :P
Czytaj dalej

Wegański likier czekoladowy

Wegański likier czekoladowy

Dzisiaj przepis, jakiego nigdy wcześniej tu nie było, czyli na alkohol ;) I do tego, na jaki alkohol! Nie jest on ani zdrowy, ani dietetyczny. Jest za to przepyszny i podbije serce każdego czekoladoholika. Pierwszy raz piłam go u swojej cioteczki i od czasu poznania składu, stale chodziło mi po głowie, żeby zrobić kiedyś jego wegańską wersję. I ostatnio miałam idealną do tego okazję: typowo babski wieczór integracyjny. I tu mała uwaga, jeśli ja piłam ten likier w towarzystwie 6 przyszłych dietetyków i żadna z nas nie miała nawet krztynki wyrzutów sumienia, to wy też nie powinniście ich mieć :P Raz na jakiś czas trzeba zrobić sobie samemu taką przyjemność ;)
A co do samego likieru: jest oczywiście bardzo czekoladowy i czuć w nim też smak kokosa. Jeśli dobrze go schłodzicie, będzie konsystencji kremu, który można jeść łyżeczką.
Jest to fantastyczny pomysł na prezent, dodatek do deserów albo na taką gwiazdę wieczoru, którą przynosimy ze sobą na imprezę, na której chcemy trochę porozpieszczać wszystkich wokół nas :)
Czytaj dalej

Jagodowo-czekoladowe ciasto Kai

Weganskie jagodowe brownie, lava cake

Dzisiejszy przepis przywiozłam z Krakowa. Pozostanie chyba najfajniejszą pamiątką z tego wyjazdu :) Gdzieś w trakcie imprezy w domu mojej przyjaciółki padło nagle hasło „ciasto Kai”. Na te słowa, prawie jakby były jakiś zaklęciem, cała żeńska część ekipy zaczęła się rozpływać jak czekoladki na słońcu. Po oczach widziałam, że na chwilę przeniosły się w magiczne miejsce, gdzie ciasto Kai nigdy się nie kończy i można je jeść bez końca. Że jestem bardzo podatna na tak obrazowy opis pysznego jedzenia, od razu zaczęłam dociekać co to dokładnie za pyszności.
Okazało się, że jest to ciasto podobne do brownie, czy lava cake. Bardzo czekoladowe, na kruchym spodzie. Po ukrojeniu kawałka, delikatnie rozpływa się na boki.
I dokładnie takie mi wyszło. Dokonałam dwóch istotnych zmian : po pierwsze je zweganizowałam, a po drugie do czekoladowego nadzienia dodałam mus jagodowy. Na sam koniec stwierdziłam, że zrobię do ciasta delikatny twarożkowy krem jagodowy na bazie tofu.
Powiem tak: tak smakuje niebo
Czytaj dalej

Barszcz ukraiński z mlekiem kokosowym

Barszcz ukraiński

Ostatnio mam strasznie mało czasu na bloga i gotowanie. Jak zawsze w takich momentach, bardzo mi to nie pasuje i czuję kłujące poczucie winy, jak widzę ile czasu minęło od ostatniego postu. Zbliżający się koniec semestru, czyli masa zaliczeń, pierwsze egzaminy, ostatki zajęć i sporo obowiązków poza uczelnią mocno skracają mi czas wolny. Jednocześnie chyba dawno nie czułam się tak bardzo „pozytywnie naładowana”. Poprowadzę warsztaty kulinarno-żywieniowe podczas wrocławskiej Veganmanii, udzieliłam dwóch fajnych wywiadów, powolutku zaczynam rozwijać skrzydła jako początkujący dietetyk. Cały czas mam ochotę na więcej, a w mojej głowie aż się kłębi od nowych pomysłów :)

Wracając do dzisiejszego przepisu, to pozwólcie, że przedstawię Wam mojego absolutnego faworyta wśród zup- barszcz ukraiński z mlekiem kokosowym. Jest to zupa, którą kocham od dziecka. Gęsta od startych buraków, kawałków ziemniaków i fasoli. Jednocześnie naturalnie słodkawa i ostra od pieprzu. Już jakiś czas temu odkryłam, że jeśli połączy się tą tradycyjną, polską zupę ze smakiem mleka kokosowego i natką pietruszki, to powstaje kombinacja, którą należy nazwać „super-zupą” :D
Czytaj dalej

Tarta czekoladowa z bananami

Jak zawsze, kiedy mam ochotę na coś słodkiego, przepysznego, ze zdjęciami, od których mam obślinioną klawiaturę, wchodzę na bloga VeganRicha. To jest moje absolutne guru, jeśli chodzi o słodkości. Nie dość, że fotografia jest prześliczna, to popatrzcie na same nazwy potraw: Salted Date Caramel Pie, Triple Layer Chocolate Mousse Pie, Chocolate Banana Coockie Dough Fudge… Nawet nie umiem tego dobrze przetłumaczyć, ale te słowa tak dobrze pobudzają mój mózg, że już od samego czytania lata gdzieś w czekoladowym niebie pod samym sufitem.
Zamiast wstępu, napisałam porządną reklamę :P Akurat VeganRicha zasługuje na to w 100% :)
A więc korzystając z zasobów opisanego wyżej bloga, przygotowałam czekoladową tartę na mleku kokosowym, z bananem i słonym, lekko fistaszkowym spodzie. Uwierzcie mi- PRZEpyszna sprawa. Pierwszy raz przygotowałam ją na babski wieczór ze znajomymi. Kiedy każda dostawała kawałek, nagle robiła się zupełna cisza, przerywana tylko okazyjnym ciamkaniem i przeciągłym „Mmmmmmm…”. Takie komplementy kocham najbardziej :P
Kogo zachęciłam do zrobienia tarty ? :)
Link do przepisu :)
Czytaj dalej