Letnie ciasto czekoladowe z kokosową galaretką

Wegańskie ciasto

Pomysł na dzisiejsze ciasto powstało, jak to zazwyczaj u mnie bywa, przez przypadek i w efekcie panicznej naprawy kilku nieudanych eksperymentów w kuchni. Już tłumaczę, o co chodzi. Jakiś czas temu pojechałam do swojego rodzinnego miasta, żeby poświętować obronę magisterską. W niedzielę rano (dla jasności, dla mnie to był prawie środek nocy, bo zegar wskazywał skandaliczną 6:40) do mojego pokoju wpadła mama denerwując się strasznie, że nasze plany grillowe szlag trafił, razem z piękną, słoneczną pogodą. Do tego galaretki, które przyszykowała dzień wcześniej zupełnie nie skrzepły się przez noc. Tak więc chwiejnym krokiem zombie wyczołgałam się z łóżka i poszłam ratować mamę w tej małej, kuchennej tragedii. Galaretki miały być naładowane owocami i podane gustownie z serkiem mascarpone, ale zamiast tego w lodówce znajdowały się miseczki z pokrojonymi, wymoczonymi owocami, pływającymi w czerwonej, słodkiej wodzie. Okazało się, że zdradzieckie kiwi ma w sobie enzymy, które zapobiegają tężeniu galaretki. Tak więc, po jednej, mocnej kawie i chwili dyskusji, doszłyśmy do wniosku, że upieczemy niskie czekoladowe ciasto, na nie wylejemy mascarpone, wymieszane z nową, niezepsutą galaretką, a na górę wysypiemy odsączone owoce. I w ten sposób udało nam się zrobić przepyszne ciasto, które nie tylko pięknie wyglądało, ale też widocznie bardzo wszystkim smakowało.
Ta historia na tyle mnie zainspirowała, że postanowiłam zrobić kolejną wersję ciasta (takie Ciasto Awaryjne v. 2.0), ale w odsłonie zweganizowanej.
A morał z tego taki, że nie ma chyba takiej porażki w kuchni, której nie dałoby się naprawić ;) Ciekawa jestem, czy ktoś z Was musiał kiedyś ratować swoje jedzenie przed strasznym, niejadalnym końcem? :P
Czytaj dalej

Bakłażanowe zawijańce z sosem paprykowym

Bakłażanowe zawijańce z sosem paprykowym

Ostatnio pomyślałam, że brakuje na moim blogu przepisów na przekąski. Jak to odkryłam? Mamy ostatnio wybitnie przekąskowy czas – czas oglądania sporej ilości meczów. Pomimo faktu, że na co dzień nie jestem wielką fanką piłki nożnej, podczas Euro, czy Mistrzostw Świata staję się wzorowym kibicem i nie omijam żadnego meczu, w którym gra nasza reprezentacja. Tak więc ostatnio postanowiłam przygotować coś dobrego, co można przekąsić szybko podczas przerwy. Niestety na blogu nie znalazłam nic adekwatnego. Postanowiłam więc zrobić spontanicznie coś nowego, a najlepiej z wykorzystaniem dobrych, letnich składników. Jak zwykle, kiedy improwizuję, gotując z myślą o nakarmieniu innych, wyszło mi całkiem nieźle ;) Bułeczki są puchate, zawierają moje (chyba) najukochańsze warzywo- bakłażana i są polane dobrym, paprykowym sosem. Takie łatwe do zjedzenia a’la pizze ;)
Czytaj dalej

Miękkie pierniki w czekoladzie

Miękkie pierniki w czekoladzie

Jeśli nie lubicie tradycyjnych, twardych pierniczków (albo po prostu chcecie spróbować czegoś innego), do tego nie macie za dużo czasu, a chcecie przygotować coś pysznego i ładnego, to ten przepis jest dla Was idealny. Jest idealny, nawet jeśli nie spełniacie żadnego w powyższych kryteriów. Są niesamowicie łatwe w przygotowaniu, wymagają kilka składników na krzyż i są o niebo szybsze, niż robienie zwykłych pieników. Do tego pięknie wyglądają, są pyszne i mięciutkie. Czego chcieć więcej? :)
Czytaj dalej

Aromatyczny wieniec świąteczny

Aromatyczny wieniec świateczny

Dzisiaj coś dla miłośników ciast drożdżowych, czyli świąteczny wieniec z bakaliami i kawą. Jest prosty w przygotowaniu, ale trzeba pamiętać, że jak każde ciasto na drożdżach, wymaga podwójnego wyrastania. Przepis odkryłam u niezastąpionej Vegan Richa i nie mogłam go nie zrobić ponownie tutaj. Wszystko w nim jest takie świąteczne: składniki (przyprawy, mak, pomarańcze, kawa), piękny zapach (roznosi się na cały dom <3) i oczywiście wygląd (jest jak gwiazdka).
Ja swój lekko spiekłam, ale nic nie szkodzi. Czuję, że bardzo niedługo zniknie na amen.
Czytaj dalej

Półrazowe, pomarańczowe ciasto korzenne

Półrazowe, pomarańczowe ciasto korzenne

Kto mnie obserwuje na Instagramie, ten zna historię z pięknymi, liściastymi i inspirującymi mandarynkami ^_^ Tak niewiele mi czasami trzeba, żebym zasuwała, co sił w nogach do kuchni i cała (przepraszam za słowo) podjarana rzuciła się do gotowania :) Mandarynki podziałały na mnie bardzo twórczo i jakoś zupełnie przez przypadek i bez większego wysiłku, udało mi się zrobić przepyszne ciasto. Co prawda bazę do niego zaczerpnęłam z innego, już wstawionego na bloga przepisu, ale uważam, że to całkiem naturalne. Jeśli mam sprawdzony przepis na ciasto o konkretnej konsystencji, często wykorzystuję go kilkukrotnie, modyfikując tylko sposób wykorzystania albo użyte dodatki. Was też namawiam do takiego korzystania z ulubionych przepisów – zmniejsza to ryzyko wpadania na przepisy-niewypały :)
Czytaj dalej

Wytrawne muffiny z ziołowym tofu

Wytrawne muffiny z ziołowym tofu

To, jak fantastyczną sprawą są wytrawne babeczki, odkryłam już dawno temu. Niestety niezbyt często przychodzi mi je robić, bo nie ma co ukrywać – zmagam się z takim małym potworem, który siedzi głęboko w moim brzuchu i głośno domaga się wszystkiego, co słodkie :) Tak więc, jak już mam coś piec, to najczęściej są to słodkości.
W każdym razie, jak już Wasz „potworek” będzie siedział cicho i da Wam poeksperymentować z wytrawnymi wypiekami, to koniecznie wypróbujcie ten przepis :P Babeczki są mega aromatyczne, syte i baaardzo dobre :)
Czytaj dalej

Pieczone samosy ze słodkim sosem paprykowym

Wegańskie samosy

Kiedyś, przez prawie rok pracowałam w indyjskiej knajpce. Ciężko mi oszacować, ile przez ten czas się nakleiłam samosów. Kilkaset? Brzmi jak horror, ale uwierzcie mi, to wcale nie spora produkcja sprawiła, że przez ten okres zjadłam ich może ze 3 sztuki. To poznanie od podszewki procesu powstawania tych pierogów mnie (lekko mówiąc) do niech zraził. Farsz zazwyczaj jest smażony na sporej ilości tłuszczu, a następnie taki pieróg musi być ponownie usmażony na głębokim tłuszczu, co w praktyce oznacza frytkownicę lub woka wypełnionego olejem. Brrr… Moja dietetyczna część dostaje na taki obraz praktycznie konwulsji. I nie zrozumcie mnie źle. Też raz na jakiś czas zjem coś tłustego (pieczone ziemniaki <3), ale z reguły lubię postawić sobie challenge, odchudzić taką potrawę i jeść ją ze spokojnym sumieniem.
Dlatego! Po kilku próbach odnalazłam przepis idealny na pieczone samosy. Ciasto jest cienkie i kruche, farsz wilgotny i aromatyczny. Uwierzcie mi, nic im nie brakuje – no może oprócz zatykającej tętnice ilości tłuszczu. W połączeniu ze słodkim sosem z czerwonych papryk i natki pietruszki smakują fantastycznie :)
Czytaj dalej