Zupa meksykańska

Zupa meksykańska

Oto przepis na zupę, o której spokojnie mogę powiedzieć, że jest wykonywana przeze mnie najczęściej i najdłużej ze wszystkich innych.  Historia zupy meksykańskiej jest całkiem fajna, bo to danie przygotowywała jako pierwsza moja mama, już jakieś 10 lat temu. Ani ja, ani moi rodzice nie byliśmy jeszcze wtedy wegetarianami i w oryginale gęstość zupy uzyskiwało się… mielonym mięsem. Na szczęście nasze preferencje żywieniowe z czasem się zmieniły, a razem z nimi zupa meksykańska. Dzisiaj (w końcu!) dzielę się z Wami ostateczną, dopracowaną, roślinną recepturą.

Czytaj dalej

Zielone burgery bazyliowe

Dzisiejszy pomysł na burgery zaczerpnęłam od Jamiego Olivera. Oczywiście moja wersja jest sporą modyfikacją propozycji brytyjskiego kucharza. Nie miałam pod ręką bobu, więc wykorzystałam soczewicę, a zamiast świeżej kolendry dodałam bazylię. Biedny krzaczek teraz straszy pustymi gałązkami, ale trzymam za niego kciuki żeby ładnie odrósł :).
Do zrobienia tych burgerów nie skłoniły mnie składniki ani przyprawy, tylko sposób przyrządzenia. Myślę, że Jamie opracował idealne połączenie technik, aby uzyskać świetną konsystencję. Bardzo zimną i uformowaną masę najpierw się obsmaża, aby uzyskać chrupiącą skórkę, a następnie wkłada do pieca, żeby były zwarte i się nie rozlatywały. Brzmi pracochłonnie i skomplikowanie, ale uwierzcie mi – wcale tak nie jest.
Zachęcam Was do wypróbowania tego przepisu, myślę, że polubicie go równie mocno jak ja :).
Czytaj dalej

Zupa krem z kukurydzy

Nigdy wcześniej nie jadłam zupy kremu z kukurydzy. Często wydawało mi się, że może być za słodka. Jednak postanowiłam spróbować. I wyszła świetna- słodko-słona i pikantna- dzięki posypce z prażonych wiórków kokosowych i ostrej papryczki. Jej dodatkowym plusem jest także to, że jest bardzo sycąca. Podczas robienia zupy Krzysiek robił mi zdjęcia i z jednej sekwencji zrobiłam gifa, jak obieram kukurydzę :P Mam mokre włosy, jestem cała w nieładzie, ale w sumie wyszło śmiesznie :)
Czytaj dalej

Zapiekana kasza gryczana z warzywami

Nareszcie, nareszcie wróciłam. Jak mi było paskudnie źle bez blogowania i gotowania specjalnie na bloga! Ostatnie kilka miesięcy były dla mnie sporą próbą- byłam trochę zbyt ambitna i wzięłam na siebie stanowczo zbyt dużo obowiązków, przez co zaczęłam zaniedbywać sporo rzeczy dookoła, w tym głównie bloga. Dużo skwierczałam, że mam tak strasznie mało czasu, wiedziałam, że bardzo mi brakuje blogowania, ale jakoś zapomniałam, że to ja sama jestem odpowiedzialna za dobre rozplanowanie własnego czasu. Więc jak już doszłam do tego błyskotliwego wniosku, że przecież mam kontrolę nad swoim życiem i powinnam się w głównej mierze skupić na tym, co jest dla mnie najważniejsze, mogłam w końcu wyznaczyć sobie czas na powrót do blogowania. I oto jestem z powrotem :) Pełna ogromnej energii, z masą pomysłów w głowie i jeszcze większym zapałem do kulinarnej ekspresji.
Pierwszym przepisem po przerwie będzie jedno z dań, które ostatnio bardzo często występuje w mojej kuchni, w wielu wariacjach i odmianach. Jest zainspirowane daniem, które jadłam w restauracji Dobra Kasza Nasza w Zakopanem. Byłam niesamowicie zaskoczona tą knajpką. W mieście, które wydawałoby się być najmniej wegańskim miejscem w Polsce jest restauracja, która ma w menu dania wegańskie i wegetariańskie. I to jakie dobre! Są typowym przykładem prostego, ale przepysznego jedzenia- są to zapiekane kasze (chyba wszystkie rodzaje- jęczmienna, pęczak, jaglana, gryczana…) z różnymi dodatkami.
Więc dzisiaj proponuję Wam szybkie, przepyszne i kolorowe danie- zapiekaną kaszę gryczaną z cukinią, papryką, kukurydzą i wędzonym tofu, podaną z sosem pomidorowo-marchewkowym. Kasza z pieca jest lekko chrupiąca, przesiąka aromatem wędzonego tofu, warzywa są takie, jak najbardziej lubię, czyli al dente :) No i sos, który jest bardzo aromatyczny- ma lekko słodki smak i świetnie pasuje do kaszy.
Czytaj dalej

Wegański kociołek meksykański


Nareszcie z powrotem! Moje długie wakacje dobiegły końca i z naładowanymi bateriami znowu wracam, żeby gotować, piec i smażyć :) O dziwo typowo campingowo- namiotowe jedzenie nie zdołało mnie zabić przez dwa miesiące, za to mam jeszcze większy apetyt na domowe jedzenie, przeróżniste smaczki, które w niczym nie będą przypominały jedzenia ze słoika i kanapek z pasztetem sojowym :).
Miałam jeszcze w październiku jechać do Francji i pracować tam na winobraniu, ale wegetacja winogron w tym roku przesunęła się o całe 3 tygodnie, więc nie opłaca mi się już ruszać z Polski. Trochę szkoda, bo prawdziwe francuskie beaujolais śniło mi się po nocach już od dawna. Na szczęście nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Pracę w zastępstwie już znalazłam i to taką, która mi umożliwia nadal prowadzić bloga, uczyć się w międzyczasie i przygotować do kolejnego półmaratonu.
A dzisiaj, na dobry początek, przepis na jedną z moich ulubionych zup. Można ją zrobić na 2 sposoby- jeden trochę bardziej pracochłonny- wykorzystując świeże, sezonowe składniki i w wersji szybkiej- kupując ich zapuszkowane odpowiedniki. Robiłam już nie raz tą zupę na obydwa sposoby i zawsze wychodzi przepyszna. Oczywiście, jeśli używamy dojrzałych, surowych pomidorów, kukurydzy z kolby i świeżej bazylii, smak zupy wychodzi o wiele lepszy, bardziej wyrazisty :) Tak, czy siak, musicie jej spróbować :)
Czytaj dalej

Placki z kukurydzy z wegańskim twarożkiem

Szybkiej kuchni wegańskiej ciąg dalszy :). Pamiętam, że kiedyś moja koleżanka zrobiła te placki na jakąś imprezę klasową i stały się hitem. Wszyscy je wcinali z keczupem. Ostatnio w trakcie przygotowań do egzaminu, nie miałam czasu, żeby nawet pójść do sklepu na zakupy, więc wykorzystywałam resztki resztek, które jeszcze miałam pod ręką. W taki sposób zjadłam świetną zupę ziemniaczaną z majerankiem, a na drugie danie wygrzebałam ostatnią puszkę kukurydzy i już miałam ją zjeść prosto z puszki z sosem chilli, kiedy sobie przypomniałam o placuszkach z liceum :).
I w ten sposób, zupełnym przypadkiem, zjadłam świetny obiad- do tego jeszcze nawet się szarpnęłam na zrobienie czegoś do placków- padło na twarożek z sezamu.
Czytaj dalej

Cześć i czołem. I przepis na polentę w sosie meksykańskim.

Cześć i czołem :)
Po dłuuugim czasie planowania, jeszcze dłuższym czasie przygotowań i chyba najdłuższym oczekiwaniu na przypływ odwagi, stało się – zebrałam się w sobie, żeby otworzyć bloga.
Mam nadzieję, że będziecie mogli znaleźć tu masę fajnych, prostych przepisów na potrawy z roślinnych składników, wskazówki co z czym jeść i jak prosto dostarczać pełen komplet substancji odżywczych.
Ogółem mam zamiar zamieszczać różnorodne przepisy- na tradycyjne potrawy polskie i z masy różnych innych krajów (jedynie podrasowane na bardziej zdrowe i wegańskie :P), znalezione w fajnych książkach kucharskich, czy wyszperane gdzieś w sieci i oczywiście swoje własne pomysły. Zazwyczaj staram się gotować z prostych składników, które będą dostępne bez problemu w najbliższej Biedronce. Ale że uwielbiam chodzić do delikatesów i szperać między półkami w poszukiwaniu za nowymi, nieznanymi mi składnikami, bardziej niż chodzić na zakupy ciuchowe, to znajdą się też przepisy uwzględniające coś bardziej wyszukanego, niż czerwona fasola z puszki ^^
Z góry uprzedzam, że nie posiadam niesamowitych (a nawet przeciętnych) zdolności humanistycznych, więc już przewiduję dużą ilość błędów językowych i stylistycznych. Deal with it ;) Mam zamiar nauczyć się ładnie- czyt. przyzwoicie- wysławiać, zarówno jak robić zdjęcia. Aż tak lubię gotować. Więc proszę o przymykanie oka na ewentualne niedociągnięcia ;)
A na koniec, jeśli chce się Wam jeszcze czytać, to możecie odwiedzić zakładkę „O mnie” i przeczytać jak to u mnie jest z weganizmem ;)

Koniec wywodu, a więc do rzeczy.
Polenta, to zarówno nazwa mąki kukurydzianej, jak i placków z niej zrobionych. Przepis na polentę znalazłam we włoskiej książce kucharskiej i od razu zachwyciła mnie szybkością zrobienia. A więc placki powstały jako pierwsze. Mają dość słaby smak, więc stwierdziłam, że najfajniej będą smakować z jakimś ostrym sosem, a że w szafce miałam pomidory w puszce, fasolę i kukurydzę, to zrobiłam coś na kształt gęstej polewki meksykańskiej.
Czytaj dalej