Pierniczki owsiane, jak marzenie

Pierniczki owsiane

W ubiegłym tygodniu dostałam bardzo przyjemną przesyłkę od mojej cioci – paczuszkę wypełnioną pierniczkami na mące migdałowej. Były przepyszne i rozeszły się w jeden dzień (żeby nie było, miałam do tego pomocnika). Ta cudna niespodzianka skutecznie zmobilizowała mnie, żebym się nie poddawała, jak to miałam w planach i sama spróbowała upiec bezglutenowe pierniki. Jak zwykle celowałam w przepis, który będzie wykorzystywał podstawowe składniki. Miałam już w głowie zarys przepisu, skonsultowałam się z Internetem i… Victoria! Za pierwszym razem wyszły obłędnie! Pierniczki owsiane okazały się być przepyszne i w niczym nie zamierzają ustępować swoim tradycyjnym, pszennym odpowiednikom.
Czytaj dalej

Idealne ciastka owsiane

ciastka owsiane

Te ciastka były moją pierwszą wygraną na wojnie, jaką toczę, z trudną do ujarzmienia, dietą bezglutenową. Nie powiem, początki są dla mnie trudne. Bardzo lubię sprawdzone i bezpieczne przepisy. Wkroczenie na nowo do kuchni, w której zupełnie nie znam jej zasad jest dla mnie trochę frustrujące. Jak sprawić, żeby ciasto się kleiło? Czemu znowu wyszedł zakalec? Czemu to ma taką dziwną konsystencję?

No cóż. Powoli będę poznawać pytania na te odpowiedzi. W międzyczasie pociesza mnie właśnie ten przepis, do którego wracam, za każdym razem, kiedy znowu mi się coś nie uda i potrzebuję pocieszenia ;)
Czytaj dalej

Granola na dobry start dnia

Granola

Cześć! Nie było mnie tu tak długo, że sama nie wiem od czego zacząć :)
Mogę od pochwalenia się, że wczoraj zakończyłam studia i obroniłam swoją pracę magisterską. Ostatnie pół roku było dla mnie bardzo intensywne, ale jednocześnie w pewien sposób dużo się u mnie zmieniło. Fakt, że kończył się mój studencki czas, sprawił, że więcej myślałam o tym, co chcę robić po studiach i oczywiście także o blogu. Na czas pisania pracy magisterskiej postanowiłam nie zamieszczać tutaj żadnych postów, ponieważ wiedziałam, że nie będę w stanie tego robić tak dobrze, sprawnie i z taką częstotliwością, jakbym chciała. Ten czas przerwy sprawił, że zauważyłam, że tak samo jak moje życie, mój blog też do tej pory był studencki. Teraz wiem, że chcę to zmienić. Chcę podzielić się swoją wiedzą (i tą o gotowaniu, i tą o żywieniu), zrobić to w jakiś zorganizowany sposób, który będzie miał ręce i nogi ;) Myślę, że mam na to całkiem dobry zamysł. Niestety na fakty będziecie musieli poczekać jeszcze chwilę :P
Dzisiaj za to zaczynam tradycyjnie, od przepisu na moją pierwszą granolę – aromatyczną, pełną orzechów, kawy i wiórków kokosowych :)
Czytaj dalej

Wegański jogurt owocowy

Wegański jogurt owocowy

Z racji moich studiów i zawodu zebrałam już z milion (no może trochę mniej) wywiadów żywieniowych i w 90% moją cichą, wewnętrzną reakcją na nie jest: „Jejku, jak można tak mało jeść? Zwłaszcza na śniadanie?”. Z koleżankami z roku zaczynamy wysuwać powoli wniosek, że nikt chyba nie je więcej i częściej od dietetyków :P Z kolei moim zdaniem śniadanie się nie liczy, jeśli nie ma co najmniej 500-600 kcal. Zazwyczaj mój dzień zaczyna się od słusznej porcji owsianki ze wszystkimi dodatkami (nasiona, orzechy, owoce), ale czasami, zwłaszcza kiedy wstaję bardzo wcześnie rano nie jestem w stanie zjeść dużego objętościowo posiłku. Znalazłam rozwiązanie idealne :D Zaczęłam robić jogurty owsiane :)
Mogą być w konsystencji normalnego jogurtu, a jeśli dodacie trochę więcej mleka, wyjdzie jogurt pitny, który można bardzo łatwo chwycić ze sobą do samochodu, czy tramwaju :) Są mega proste do zrobienia (wymagają tylko wrzucenia wszystkich składników do blendera i dobrego wymiksowania) i super pożywne :) Jednym słowem: polecam!
Czytaj dalej

Wegański jogurt owocowy

Potrzeba matką wynalazku.
Wieczorem, kilka dni temu, zachciało mi się jogurtu na śniadanie. Takiego owocowego, do którego można dodać owoce, albo spałaszować z płatkami i ziarenkami, popijając sokiem owocowym. Widziałam kilka przepisów na jogurty sojowe, ale wszystkie mają po kilka etapów i trwają dłużej, niż te kilka godzin, jakie mi zostały do śniadania ( a ja na prawdę miałam ochotę na ten jogurt ;P). Zajrzałam do lodówki i stwierdziłam, że zaryzykuję i poeksperymentuję :)

Idea była taka, żeby namoczone w wodzie płatki owsiane zblendować z mlekiem, tofu i owocami i zobaczyć, co z tego wyjdzie. Wyszło całkiem nieźle, ale w „jogurcie” wyczuwałam zbyt mocny smak owsa. Postanowiłam zmodyfikować trochę przepis i spróbować namoczyć płatki owsiane w mleku. Efekt wyszedł obłędny :)
Czytaj dalej