Zupa krem z kukurydzy

Nigdy wcześniej nie jadłam zupy kremu z kukurydzy. Często wydawało mi się, że może być za słodka. Jednak postanowiłam spróbować. I wyszła świetna- słodko-słona i pikantna- dzięki posypce z prażonych wiórków kokosowych i ostrej papryczki. Jej dodatkowym plusem jest także to, że jest bardzo sycąca. Podczas robienia zupy Krzysiek robił mi zdjęcia i z jednej sekwencji zrobiłam gifa, jak obieram kukurydzę :P Mam mokre włosy, jestem cała w nieładzie, ale w sumie wyszło śmiesznie :)
Czytaj dalej

Pasta z pietruszki i kaszy jaglanej

Zrobiła się nareszcie piękna pogoda, więc korzystam jak mogę i jutro jadę z chłopakiem w góry. Cobyśmy mieli dużo sił na pokonywanie miliona kilometrów, zrobiłam nam dzisiaj pastę do kanapek. Jest pyszna – bardzo mi pasuje w niej to, że jest robiona praktycznie z samych świeżych warzyw: natki pietruszki, pomidora, czerwonej papryki i czosnku. Żeby smarowidło miało fajną konsystencję, dodałam do niego kaszę jaglaną. Osobiście miałam ochotę na kwaśny dodatek do kanapek, więc wybrałam konserwową paprykę, chociaż jakbym miała pod ręką ogórki małosolne, to pewnie jeszcze dodatkowo wkroiłabym je do środka pasty. Ostatnio jestem zboczeńcem małosolnym – potrafię zjeść niecałe pół kilo na raz, zachowując się przy tym, jak nastolatka na czekoladowym głodzie :P Muszę je niedługo przemycić do jakiegoś dania :)
Czytaj dalej

Fasolka szparagowa z papryką i fistaszkami

W tamtym tygodniu pojechałam na kilka dni do rodziców, żeby się trochę pobyczyć, pogotować, poćwiczyć, pograć z nimi w kości i napawać się familijną atmosferą :) Okazało się, że mama kupiła kilogram pięknej, świeżutkiej i jędrnej fasolki, więc chwilę się pogłowiłam, co by tu z nią zrobić. Przerachowałam jakie dokładnie składniki mam pod ręką i zaczęłam improwizować. I okazało się, że wyszło zacnie. Serio, serio. Musicie spróbować tego połączenia w domu. Fasolka jest delikatna, ale bardzo aromatyczna. Intensywnie pachnie orzeszkami, jest lekko słodkawa od czerwonej papryki i ma świetny posmak natki pietruszki.
Czytaj dalej

Zapiekana kasza gryczana z warzywami

Nareszcie, nareszcie wróciłam. Jak mi było paskudnie źle bez blogowania i gotowania specjalnie na bloga! Ostatnie kilka miesięcy były dla mnie sporą próbą- byłam trochę zbyt ambitna i wzięłam na siebie stanowczo zbyt dużo obowiązków, przez co zaczęłam zaniedbywać sporo rzeczy dookoła, w tym głównie bloga. Dużo skwierczałam, że mam tak strasznie mało czasu, wiedziałam, że bardzo mi brakuje blogowania, ale jakoś zapomniałam, że to ja sama jestem odpowiedzialna za dobre rozplanowanie własnego czasu. Więc jak już doszłam do tego błyskotliwego wniosku, że przecież mam kontrolę nad swoim życiem i powinnam się w głównej mierze skupić na tym, co jest dla mnie najważniejsze, mogłam w końcu wyznaczyć sobie czas na powrót do blogowania. I oto jestem z powrotem :) Pełna ogromnej energii, z masą pomysłów w głowie i jeszcze większym zapałem do kulinarnej ekspresji.
Pierwszym przepisem po przerwie będzie jedno z dań, które ostatnio bardzo często występuje w mojej kuchni, w wielu wariacjach i odmianach. Jest zainspirowane daniem, które jadłam w restauracji Dobra Kasza Nasza w Zakopanem. Byłam niesamowicie zaskoczona tą knajpką. W mieście, które wydawałoby się być najmniej wegańskim miejscem w Polsce jest restauracja, która ma w menu dania wegańskie i wegetariańskie. I to jakie dobre! Są typowym przykładem prostego, ale przepysznego jedzenia- są to zapiekane kasze (chyba wszystkie rodzaje- jęczmienna, pęczak, jaglana, gryczana…) z różnymi dodatkami.
Więc dzisiaj proponuję Wam szybkie, przepyszne i kolorowe danie- zapiekaną kaszę gryczaną z cukinią, papryką, kukurydzą i wędzonym tofu, podaną z sosem pomidorowo-marchewkowym. Kasza z pieca jest lekko chrupiąca, przesiąka aromatem wędzonego tofu, warzywa są takie, jak najbardziej lubię, czyli al dente :) No i sos, który jest bardzo aromatyczny- ma lekko słodki smak i świetnie pasuje do kaszy.
Czytaj dalej

Jesienne leczo

Długi weekend już za nami- został mi po nim tylko katar i szum w uszach ;). W każdym razie! Na moim blogowym fanpage’u już jest prawie 500 osób, które kliknęły ‚lubię to’. Pół tysiaczka osób, którym chyba się podoba to co robię i jak robię. Nawet nie wiecie, jak dużo mi daje ta myśl. Super, super! Wręcz fantastycznie :)
A dziś podzielę się z Wami przepisem na przepyszne leczo. Ma świetny smak- czuć w nim warzywa, jest lekko słodkie, ale bardzo aromatyczne. Dodatkowo jest bardzo proste w przyrządzeniu :). Jak zawsze będę Was zachęcać, żebyście go spróbowali :).
Czytaj dalej

Wegański kociołek meksykański


Nareszcie z powrotem! Moje długie wakacje dobiegły końca i z naładowanymi bateriami znowu wracam, żeby gotować, piec i smażyć :) O dziwo typowo campingowo- namiotowe jedzenie nie zdołało mnie zabić przez dwa miesiące, za to mam jeszcze większy apetyt na domowe jedzenie, przeróżniste smaczki, które w niczym nie będą przypominały jedzenia ze słoika i kanapek z pasztetem sojowym :).
Miałam jeszcze w październiku jechać do Francji i pracować tam na winobraniu, ale wegetacja winogron w tym roku przesunęła się o całe 3 tygodnie, więc nie opłaca mi się już ruszać z Polski. Trochę szkoda, bo prawdziwe francuskie beaujolais śniło mi się po nocach już od dawna. Na szczęście nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Pracę w zastępstwie już znalazłam i to taką, która mi umożliwia nadal prowadzić bloga, uczyć się w międzyczasie i przygotować do kolejnego półmaratonu.
A dzisiaj, na dobry początek, przepis na jedną z moich ulubionych zup. Można ją zrobić na 2 sposoby- jeden trochę bardziej pracochłonny- wykorzystując świeże, sezonowe składniki i w wersji szybkiej- kupując ich zapuszkowane odpowiedniki. Robiłam już nie raz tą zupę na obydwa sposoby i zawsze wychodzi przepyszna. Oczywiście, jeśli używamy dojrzałych, surowych pomidorów, kukurydzy z kolby i świeżej bazylii, smak zupy wychodzi o wiele lepszy, bardziej wyrazisty :) Tak, czy siak, musicie jej spróbować :)
Czytaj dalej