Zupa meksykańska

Zupa meksykańska

Oto przepis na zupę, o której spokojnie mogę powiedzieć, że jest wykonywana przeze mnie najczęściej i najdłużej ze wszystkich innych.  Historia zupy meksykańskiej jest całkiem fajna, bo to danie przygotowywała jako pierwsza moja mama, już jakieś 10 lat temu. Ani ja, ani moi rodzice nie byliśmy jeszcze wtedy wegetarianami i w oryginale gęstość zupy uzyskiwało się… mielonym mięsem. Na szczęście nasze preferencje żywieniowe z czasem się zmieniły, a razem z nimi zupa meksykańska. Dzisiaj (w końcu!) dzielę się z Wami ostateczną, dopracowaną, roślinną recepturą.

Continue reading

Idealny chleb bezglutenowy z kaszy, wody i soli

chleb z kaszy

Dzisiaj przygotowałam dla Was przepis, który spowodował, że przyszłość swojej diety bezglutenowej widzę już w jasnych barwach. Z góry piszę, że nie jest to mój przepis. Podpatrzyłam go na forum dietetyków, a następnie (chyba) oryginalny przepis znalazłam na cudownym blogu natchniona.pl . Ten chleb jest tak niesamowity, że muszę dołożyć swoją cegiełkę w rozprzestrzenianiu dalej tego przepisu.
Continue reading

Tofu w delikatnym sosie orzechowo-pieczarkowym

Tofu w delikatnym sosie orzechowo-pieczarkowym

Ostatnio moją kuchnię zdominował jeden produkt: masło orzechowe.
Niedawno odkryłam, że jednak mam w sobie niezbędne pokłady cierpliwości, które umożliwiają mi je zrobić. Do tej pory, zawsze kiedy chciałam zrobić tahinę, albo jakiekolwiek inne masło, frustrowałam się gdzieś w trakcie tej czynności, wkurzając się, że głupie nasionka zupełnie nie chcą zamienić się w oleistą, płynną pastę. Żeby przyspieszyć proces, dodawałam spore ilości wody, przez które zamiast masła, otrzymywałam coś w rodzaju kremu. Ze dwa tygodnie temu uparłam się jednak, że zrobię to w końcu porządnie. I wyszło! Musiałam całą czynność robić na 4 raty, dając blenderowi czas na ochłonięcie, ale faktycznie się udało- wyprodukowałam pierwszorzędne masło orzechowe. Fakt, że słoik takiego dobra wyniósł mnie całe 4 zł spowodował, że zaczęłam je dodawać dosłownie wszędzie.
I tak właśnie powstał dzisiejszy przepis :P Odkryłam, że ma bazie masła orzechowego można zrobić najłatwiejszy na świecie i piekielnie smaczny kremowy sos. Wystarczyło dodać pieczarki, moje ukochane płatki drożdżowe i tofu, żeby powstało przepyszne danie. Sos podałam z wyrazistymi w smaku placuszkami z kaszy gryczanej i soczewicy. To jest faktycznie przepis na dobry, szybki i zdrowy obiad :-)
Continue reading

Kotleciki gryczane w sosie zupełnie-nie-myśliwskim

Kotleciki gryczane w sosie zupełnie-nie-myśliwskim

Jedną z moich ulubionych potraw, jak byłam mała były pampuchy w sosie myśliwskim mojej babci. Pampuchy, czyli wielkie buły drożdżowe gotowane na parze były jedną z tych rzeczy, na które zawsze było się głodnym. A jeśli chodzi o sam sos myśliwski – oczywiście był on z mięsem, ale najbardziej pamiętam ten mega pomidorowy smak i wkrojone ogórki kiszone.
Możliwe, że jak poszłabym do babci po recepturę na ten sos, mocno odbiegałby od przepisu, który zamieszczam na dole. Minęło jednak sporo czasu od czasu, kiedy jadłam tą potrawę ostatni raz i pozostał mi w głowie jedynie zamglony, ale wyidealizowany smak, który starałam się po latach odtworzyć. Używając oczywiście roślinnych produktów.
Na przepis na pampuchy będzie jeszcze czas. Tym razem stwierdziłam, że do tego sosu idealnie będą pasować kotleciki z kaszy gryczanej. Musiałam mieć na prawdę dobry dzień w kuchni :) Sos wyszedł przepyszny- dokładnie taki, jaki sobie wymarzyłam. Do tego przez przypadek upiekłam najlepsze kotleciki z kaszy, jakie mi kiedykolwiek wyszły. Są idealnie zwarte, lekko wilgotne w środku i o delikatnym smaku. Może dzisiaj znowu je zrobię na obiad? :P
Continue reading

Pasta z czerwonej fasoli

Każdy ma chyba wśród swoich przepisów przynajmniej kilka tych sprawdzonych, smacznych i bardzo prostych- takie przepisy awaryjne. Właśnie tak jest z moją dzisiejszą pastą. Jak rano się budzę, głodna po wieczornym bieganiu, a w lodówce tylko światełko i przyprawy, sięgam po awaryjną puszkę fasoli i robię to smarowidło. Jest pyszne, łatwe w przyrządzeniu, można je modyfikować w zależności, co akurat mamy na podorędziu. I zawsze wychodzi :).

Fajnym wykorzystaniem tej pasty jest też użycie jej jako nadzienia do kruchych pierożków albo po dodaniu np. granulatu sojowego- mogą być fajną bazą farszu meksykańskiego do naleśników :).
Continue reading