Idealny chleb bezglutenowy z kaszy, wody i soli

chleb z kaszy

Dzisiaj przygotowałam dla Was przepis, który spowodował, że przyszłość swojej diety bezglutenowej widzę już w jasnych barwach. Z góry piszę, że nie jest to mój przepis. Podpatrzyłam go na forum dietetyków, a następnie (chyba) oryginalny przepis znalazłam na cudownym blogu natchniona.pl . Ten chleb jest tak niesamowity, że muszę dołożyć swoją cegiełkę w rozprzestrzenianiu dalej tego przepisu.
Czytaj dalej

Tofu w delikatnym sosie orzechowo-pieczarkowym

Tofu w delikatnym sosie orzechowo-pieczarkowym

Ostatnio moją kuchnię zdominował jeden produkt: masło orzechowe.
Niedawno odkryłam, że jednak mam w sobie niezbędne pokłady cierpliwości, które umożliwiają mi je zrobić. Do tej pory, zawsze kiedy chciałam zrobić tahinę, albo jakiekolwiek inne masło, frustrowałam się gdzieś w trakcie tej czynności, wkurzając się, że głupie nasionka zupełnie nie chcą zamienić się w oleistą, płynną pastę. Żeby przyspieszyć proces, dodawałam spore ilości wody, przez które zamiast masła, otrzymywałam coś w rodzaju kremu. Ze dwa tygodnie temu uparłam się jednak, że zrobię to w końcu porządnie. I wyszło! Musiałam całą czynność robić na 4 raty, dając blenderowi czas na ochłonięcie, ale faktycznie się udało- wyprodukowałam pierwszorzędne masło orzechowe. Fakt, że słoik takiego dobra wyniósł mnie całe 4 zł spowodował, że zaczęłam je dodawać dosłownie wszędzie.
I tak właśnie powstał dzisiejszy przepis :P Odkryłam, że ma bazie masła orzechowego można zrobić najłatwiejszy na świecie i piekielnie smaczny kremowy sos. Wystarczyło dodać pieczarki, moje ukochane płatki drożdżowe i tofu, żeby powstało przepyszne danie. Sos podałam z wyrazistymi w smaku placuszkami z kaszy gryczanej i soczewicy. To jest faktycznie przepis na dobry, szybki i zdrowy obiad :-)
Czytaj dalej

Kotleciki gryczane w sosie zupełnie-nie-myśliwskim

Kotleciki gryczane w sosie zupełnie-nie-myśliwskim

Jedną z moich ulubionych potraw, jak byłam mała były pampuchy w sosie myśliwskim mojej babci. Pampuchy, czyli wielkie buły drożdżowe gotowane na parze były jedną z tych rzeczy, na które zawsze było się głodnym. A jeśli chodzi o sam sos myśliwski – oczywiście był on z mięsem, ale najbardziej pamiętam ten mega pomidorowy smak i wkrojone ogórki kiszone.
Możliwe, że jak poszłabym do babci po recepturę na ten sos, mocno odbiegałby od przepisu, który zamieszczam na dole. Minęło jednak sporo czasu od czasu, kiedy jadłam tą potrawę ostatni raz i pozostał mi w głowie jedynie zamglony, ale wyidealizowany smak, który starałam się po latach odtworzyć. Używając oczywiście roślinnych produktów.
Na przepis na pampuchy będzie jeszcze czas. Tym razem stwierdziłam, że do tego sosu idealnie będą pasować kotleciki z kaszy gryczanej. Musiałam mieć na prawdę dobry dzień w kuchni :) Sos wyszedł przepyszny- dokładnie taki, jaki sobie wymarzyłam. Do tego przez przypadek upiekłam najlepsze kotleciki z kaszy, jakie mi kiedykolwiek wyszły. Są idealnie zwarte, lekko wilgotne w środku i o delikatnym smaku. Może dzisiaj znowu je zrobię na obiad? :P
Czytaj dalej

Awaryjne krokiety

Nie wiem, jak tam u Was w domu, ale w moim- przynajmniej każdym studenckim- systematycznie co jakiś czas stan wypełnienia lodówki drastycznie spada. Tak na prawdę w takim okresie do jedzenia na pierwszy rzut oka nie ma nic, w lodówce oprócz światła jest musztarda, ketchup i sos sojowy. Właśnie w takich sytuacjach zaczynam tak długo główkować, aż nie wymyślę sposobu na wykorzystanie ostatnich resztek resztek do zrobienia czegoś konkretnego dla 3 osób :P
Przepis na krokiety radzę traktować, jako taki szkielet do stworzenia własnej potrawy. Jeśli nie macie takich samych warzyw, jak ja, dodajcie to, co macie pod ręką. Podsmażcie warzywa, dodajcie jakieś ziarenka, ulubione przyprawy, dużo ziół i zawińcie farsz w naleśniki ;) No i skombinujcie jeszcze jakiś sos :P
Czytaj dalej

Zapiekana kasza gryczana z warzywami

Nareszcie, nareszcie wróciłam. Jak mi było paskudnie źle bez blogowania i gotowania specjalnie na bloga! Ostatnie kilka miesięcy były dla mnie sporą próbą- byłam trochę zbyt ambitna i wzięłam na siebie stanowczo zbyt dużo obowiązków, przez co zaczęłam zaniedbywać sporo rzeczy dookoła, w tym głównie bloga. Dużo skwierczałam, że mam tak strasznie mało czasu, wiedziałam, że bardzo mi brakuje blogowania, ale jakoś zapomniałam, że to ja sama jestem odpowiedzialna za dobre rozplanowanie własnego czasu. Więc jak już doszłam do tego błyskotliwego wniosku, że przecież mam kontrolę nad swoim życiem i powinnam się w głównej mierze skupić na tym, co jest dla mnie najważniejsze, mogłam w końcu wyznaczyć sobie czas na powrót do blogowania. I oto jestem z powrotem :) Pełna ogromnej energii, z masą pomysłów w głowie i jeszcze większym zapałem do kulinarnej ekspresji.
Pierwszym przepisem po przerwie będzie jedno z dań, które ostatnio bardzo często występuje w mojej kuchni, w wielu wariacjach i odmianach. Jest zainspirowane daniem, które jadłam w restauracji Dobra Kasza Nasza w Zakopanem. Byłam niesamowicie zaskoczona tą knajpką. W mieście, które wydawałoby się być najmniej wegańskim miejscem w Polsce jest restauracja, która ma w menu dania wegańskie i wegetariańskie. I to jakie dobre! Są typowym przykładem prostego, ale przepysznego jedzenia- są to zapiekane kasze (chyba wszystkie rodzaje- jęczmienna, pęczak, jaglana, gryczana…) z różnymi dodatkami.
Więc dzisiaj proponuję Wam szybkie, przepyszne i kolorowe danie- zapiekaną kaszę gryczaną z cukinią, papryką, kukurydzą i wędzonym tofu, podaną z sosem pomidorowo-marchewkowym. Kasza z pieca jest lekko chrupiąca, przesiąka aromatem wędzonego tofu, warzywa są takie, jak najbardziej lubię, czyli al dente :) No i sos, który jest bardzo aromatyczny- ma lekko słodki smak i świetnie pasuje do kaszy.
Czytaj dalej

Pasta z czerwonej fasoli

Każdy ma chyba wśród swoich przepisów przynajmniej kilka tych sprawdzonych, smacznych i bardzo prostych- takie przepisy awaryjne. Właśnie tak jest z moją dzisiejszą pastą. Jak rano się budzę, głodna po wieczornym bieganiu, a w lodówce tylko światełko i przyprawy, sięgam po awaryjną puszkę fasoli i robię to smarowidło. Jest pyszne, łatwe w przyrządzeniu, można je modyfikować w zależności, co akurat mamy na podorędziu. I zawsze wychodzi :).

Fajnym wykorzystaniem tej pasty jest też użycie jej jako nadzienia do kruchych pierożków albo po dodaniu np. granulatu sojowego- mogą być fajną bazą farszu meksykańskiego do naleśników :).
Czytaj dalej