Fasolka z boczniakami w śmietanowym sosie

Bocznianki w śmietanowym sosie

Dzisiaj mam dla Was danie petardę! :P W ostatnim tygodniu przygotowywałam je już dwa razy i czuję, że jeszcze kilka powtórek przede mną.
Zaczęło się od tego, że moi rodzice przyjechali do Wrocławia w odwiedziny. Chciałam ich jakoś specjalnie przyjąć, oczywiście ugotować coś bardzo dobrego i posiedzieć wspólnie przy dobrym winie. Nerkowce miałam w domu, na szybkich zakupach w warzywniaku mama przechwyciła między innymi tackę ślicznych boczniaków. Wiedziałam, że mam ochotę na coś kremowego, ale z charakterem, więc po chwili namysłu postanowiłam namoczyć orzechy i zobaczyć co z tego wyjdzie. Okazało się, że moje danie-improwizacja było strzałem w dziesiątkę – wszyło delikatne w smaku, maksymalnie śmietankowe i sycące. Jest to fantastyczna opcja, jeśli tak samo, jak mi, brakuje Wam czasami tej aksamitnej, kremowej konsystencji. No i jest to jedno z tych dań, które posmakuje każdemu, a jest bajecznie proste i mega odżywcze :)
Czytaj dalej

Fasolka po bretońsku

Fasolka po bretońsku

Ostatnio na nowo rozkochałam się w Pięknym Jasiu (brzmi to trochę dziwnie, przyznacie? :P). Robię z niego pasty, podsmażam w sosie na patelni, dorzucam do zup. Sprawdza się idealnie. Ma delikatny smak, a mój organizm trawi go, jakby to były pomidory.
Już drugi raz w tym tygodniu zrobiłam także fasolkę po bretońsku. Wyszła przepyszna, bardzo aromatyczna i syta. W oryginalnym przepisie używa się drobnej białej fasoli, ale ja musiałam trochę namieszać ;) Dziwię się, że zapomniałam tą potrawę na tak długo. Jest idealnym przykładem dobrego, zdrowego, wegańskiego obiadu. A co zamiast tradycyjnej kiełbasy i boczku? Wędzone tofu, chlust sosu sojowego i wędzona słodka papryka.
Fasolka po bretońsku rządzi!
Czytaj dalej

Chrzanowa pasta kanapkowa

Chrzanowa pasta kanapkowa

Za czasów, kiedy jeszcze jadłam nabiał, jednym z twarożków, który uwielbiałam był chrzanowy Almette. Nie wiadomo skąd po latach nagle przypomniałam sobie ten smak, ale jak już mi się go zachciało, to wiedziałam, że łatwo taka zachciewajka się ode mnie nie odczepi. Wychodzę z założenia, że nie ma co ze sobą za długo walczyć, więc czym prędzej popędziłam do sklepu, chwyciłam belnder w dłoń i zaczęłam kombinować. Wyszło zacnie. Ma fajną, lekko kremową konsystencję, jest lekki, ale w lodówce się nie rozwarstwia. Ma delikatny smak i wymaga użycia dosłownie kilku podstawowych produktów, które prawie zawsze mamy w lodówkach.
Czytaj dalej

Barszcz ukraiński z mlekiem kokosowym

Barszcz ukraiński

Ostatnio mam strasznie mało czasu na bloga i gotowanie. Jak zawsze w takich momentach, bardzo mi to nie pasuje i czuję kłujące poczucie winy, jak widzę ile czasu minęło od ostatniego postu. Zbliżający się koniec semestru, czyli masa zaliczeń, pierwsze egzaminy, ostatki zajęć i sporo obowiązków poza uczelnią mocno skracają mi czas wolny. Jednocześnie chyba dawno nie czułam się tak bardzo „pozytywnie naładowana”. Poprowadzę warsztaty kulinarno-żywieniowe podczas wrocławskiej Veganmanii, udzieliłam dwóch fajnych wywiadów, powolutku zaczynam rozwijać skrzydła jako początkujący dietetyk. Cały czas mam ochotę na więcej, a w mojej głowie aż się kłębi od nowych pomysłów :)

Wracając do dzisiejszego przepisu, to pozwólcie, że przedstawię Wam mojego absolutnego faworyta wśród zup- barszcz ukraiński z mlekiem kokosowym. Jest to zupa, którą kocham od dziecka. Gęsta od startych buraków, kawałków ziemniaków i fasoli. Jednocześnie naturalnie słodkawa i ostra od pieprzu. Już jakiś czas temu odkryłam, że jeśli połączy się tą tradycyjną, polską zupę ze smakiem mleka kokosowego i natką pietruszki, to powstaje kombinacja, którą należy nazwać „super-zupą” :D
Czytaj dalej

Naleśniki z farszem fasolowym

Dzisiaj przepis na baaardzo szybki i smaczny obiad. Zdaję sobie sprawę, że po świętach apetyt raczej przygasł, ale naprawdę warto wypróbować ten przepis. Naleśniki z fasolą są bardzo sycące, dobrze pasują do lekkiej, chrupiącej sałatki :) Miałam kiedyś bardzo mało czasu na zrobienie sobie obiadu, a w lodówce panowały absolutne pustki. Jedyne co mi zostało, to puszka czerwonej fasoli. Okazało się, że w postaci podsmażonej z majerankiem, smakowała genialnie, a podana w aromatycznym naleśniku, nabrała dodatkowo ładnej formy :)
Czytaj dalej

Pasta z czerwonej fasoli

Każdy ma chyba wśród swoich przepisów przynajmniej kilka tych sprawdzonych, smacznych i bardzo prostych- takie przepisy awaryjne. Właśnie tak jest z moją dzisiejszą pastą. Jak rano się budzę, głodna po wieczornym bieganiu, a w lodówce tylko światełko i przyprawy, sięgam po awaryjną puszkę fasoli i robię to smarowidło. Jest pyszne, łatwe w przyrządzeniu, można je modyfikować w zależności, co akurat mamy na podorędziu. I zawsze wychodzi :).

Fajnym wykorzystaniem tej pasty jest też użycie jej jako nadzienia do kruchych pierożków albo po dodaniu np. granulatu sojowego- mogą być fajną bazą farszu meksykańskiego do naleśników :).
Czytaj dalej

Cześć i czołem. I przepis na polentę w sosie meksykańskim.

Cześć i czołem :)
Po dłuuugim czasie planowania, jeszcze dłuższym czasie przygotowań i chyba najdłuższym oczekiwaniu na przypływ odwagi, stało się – zebrałam się w sobie, żeby otworzyć bloga.
Mam nadzieję, że będziecie mogli znaleźć tu masę fajnych, prostych przepisów na potrawy z roślinnych składników, wskazówki co z czym jeść i jak prosto dostarczać pełen komplet substancji odżywczych.
Ogółem mam zamiar zamieszczać różnorodne przepisy- na tradycyjne potrawy polskie i z masy różnych innych krajów (jedynie podrasowane na bardziej zdrowe i wegańskie :P), znalezione w fajnych książkach kucharskich, czy wyszperane gdzieś w sieci i oczywiście swoje własne pomysły. Zazwyczaj staram się gotować z prostych składników, które będą dostępne bez problemu w najbliższej Biedronce. Ale że uwielbiam chodzić do delikatesów i szperać między półkami w poszukiwaniu za nowymi, nieznanymi mi składnikami, bardziej niż chodzić na zakupy ciuchowe, to znajdą się też przepisy uwzględniające coś bardziej wyszukanego, niż czerwona fasola z puszki ^^
Z góry uprzedzam, że nie posiadam niesamowitych (a nawet przeciętnych) zdolności humanistycznych, więc już przewiduję dużą ilość błędów językowych i stylistycznych. Deal with it ;) Mam zamiar nauczyć się ładnie- czyt. przyzwoicie- wysławiać, zarówno jak robić zdjęcia. Aż tak lubię gotować. Więc proszę o przymykanie oka na ewentualne niedociągnięcia ;)
A na koniec, jeśli chce się Wam jeszcze czytać, to możecie odwiedzić zakładkę „O mnie” i przeczytać jak to u mnie jest z weganizmem ;)

Koniec wywodu, a więc do rzeczy.
Polenta, to zarówno nazwa mąki kukurydzianej, jak i placków z niej zrobionych. Przepis na polentę znalazłam we włoskiej książce kucharskiej i od razu zachwyciła mnie szybkością zrobienia. A więc placki powstały jako pierwsze. Mają dość słaby smak, więc stwierdziłam, że najfajniej będą smakować z jakimś ostrym sosem, a że w szafce miałam pomidory w puszce, fasolę i kukurydzę, to zrobiłam coś na kształt gęstej polewki meksykańskiej.
Czytaj dalej