Bezglutenowe makowe brownie

Makowe brownie bezglutenowe

Nie wiwem, jak u Was, ale w mojej rodzinie 2 potrawy wigilijne są (lekko mówiąc) kontrowersyjne. Jest to kompot z suszu, o czym już pisałam oraz kutia. Ta też ma swoich zwolenników i mówiąc nowoczesnym slangiem, hejterów ;) Za kutię co roku odpowiedzialna jest w naszej rodzinie babcia i zauważyłam, że z roku na rok, jak prosimy ją, żeby jeszcze trochę ograniczyła ilość miodu w w tej potrawie, wszystkim coraz bardziej smakuje ;)
Nie mniej jednak wiem, że całkiem sporo osób nie lubi maku. W sumie się nie dziwię: ma dość intensywny smak i źle przygotowany, potrafi być gorzki. Dlatego wpadłam na pomysł wtopienia maku w jeden z najsmaczniejszych deserów: brownie. Eksperyment udał się świetnie. Czuję, że ten podstawowy przepis na brownie będę często wykorzystywać w swojej kuchni. Ciasto jest kruche z zewnątrz, ale bardzo miękkie w środku. Mniam!
Continue reading

Królewskie Śniadanie – zapiekany ryż z gruszkami

zapiekany ryż z gruszkami

Tak więc dalej cierpię na niedostatek słodkości na mojej nowej, bezglutenowej diecie. Tą oczywistą i niedopuszczalną lukę w swoim życiu staram się nadrabiać cudnymi śniadaniami z dużą ilością owoców. Mój ostatni eksperyment okazał się tak udany, że zapiekany ryż wyglądał bardziej jak piękny deser, niż pożywne śniadanie. W sumie ten przepis dobrze się sprawdzi w obu rolach :)
Jako śniadanie, ta propozycja sprawdzi się bardzo dobrze – jest prosta, zdrowa i przepyszna. Możecie ją dowolnie modyfikować, próbując różnych kasz i płatków zbożowych lub zmieniając dodane owoce :) A co najlepsze, to jest danie, które spokojnie można serwować sobie codziennie, bez żadnych wyrzutów sumienia :)
Continue reading

Wegański likier czekoladowy

Wegański likier czekoladowy

Dzisiaj przepis, jakiego nigdy wcześniej tu nie było, czyli na alkohol ;) I do tego, na jaki alkohol! Nie jest on ani zdrowy, ani dietetyczny. Jest za to przepyszny i podbije serce każdego czekoladoholika. Pierwszy raz piłam go u swojej cioteczki i od czasu poznania składu, stale chodziło mi po głowie, żeby zrobić kiedyś jego wegańską wersję. I ostatnio miałam idealną do tego okazję: typowo babski wieczór integracyjny. I tu mała uwaga, jeśli ja piłam ten likier w towarzystwie 6 przyszłych dietetyków i żadna z nas nie miała nawet krztynki wyrzutów sumienia, to wy też nie powinniście ich mieć :P Raz na jakiś czas trzeba zrobić sobie samemu taką przyjemność ;)
A co do samego likieru: jest oczywiście bardzo czekoladowy i czuć w nim też smak kokosa. Jeśli dobrze go schłodzicie, będzie konsystencji kremu, który można jeść łyżeczką.
Jest to fantastyczny pomysł na prezent, dodatek do deserów albo na taką gwiazdę wieczoru, którą przynosimy ze sobą na imprezę, na której chcemy trochę porozpieszczać wszystkich wokół nas :)
Continue reading

Miękkie pierniki w czekoladzie

Miękkie pierniki w czekoladzie

Jeśli nie lubicie tradycyjnych, twardych pierniczków (albo po prostu chcecie spróbować czegoś innego), do tego nie macie za dużo czasu, a chcecie przygotować coś pysznego i ładnego, to ten przepis jest dla Was idealny. Jest idealny, nawet jeśli nie spełniacie żadnego w powyższych kryteriów. Są niesamowicie łatwe w przygotowaniu, wymagają kilka składników na krzyż i są o niebo szybsze, niż robienie zwykłych pieników. Do tego pięknie wyglądają, są pyszne i mięciutkie. Czego chcieć więcej? :)
Continue reading

Jagodowo-czekoladowe ciasto Kai

Weganskie jagodowe brownie, lava cake

Dzisiejszy przepis przywiozłam z Krakowa. Pozostanie chyba najfajniejszą pamiątką z tego wyjazdu :) Gdzieś w trakcie imprezy w domu mojej przyjaciółki padło nagle hasło „ciasto Kai”. Na te słowa, prawie jakby były jakiś zaklęciem, cała żeńska część ekipy zaczęła się rozpływać jak czekoladki na słońcu. Po oczach widziałam, że na chwilę przeniosły się w magiczne miejsce, gdzie ciasto Kai nigdy się nie kończy i można je jeść bez końca. Że jestem bardzo podatna na tak obrazowy opis pysznego jedzenia, od razu zaczęłam dociekać co to dokładnie za pyszności.
Okazało się, że jest to ciasto podobne do brownie, czy lava cake. Bardzo czekoladowe, na kruchym spodzie. Po ukrojeniu kawałka, delikatnie rozpływa się na boki.
I dokładnie takie mi wyszło. Dokonałam dwóch istotnych zmian : po pierwsze je zweganizowałam, a po drugie do czekoladowego nadzienia dodałam mus jagodowy. Na sam koniec stwierdziłam, że zrobię do ciasta delikatny twarożkowy krem jagodowy na bazie tofu.
Powiem tak: tak smakuje niebo
Continue reading

Waniliowy sernik z kremem czekoladowym

Waniliowy sernik z kremem czekoladowym

Dzisiaj od rana szaleję w kuchni razem z mamą przygotowując świąteczne potrawy. To chyba jeden z nielicznych dni w roku, kiedy w naszym domu pachnie „mięsem”. Po raz pierwszy robiłyśmy żurek na białych kiełbaskach sojowych. Chciało mi się trochę śmiać, jak ładnie mi pachniała podsmażana na cebuli „kiełbasa” i tofu wędzone (oczywiście z dodatkiem majeranku i czosnku).
Oprócz żuru zrobiłyśmy też sałatkę warzywną na sojonezie, pieczeń z cieciorki, babkę cytrynową, rano machnę jeszcze jakąś pastę kanapkową. Przygotowałam też od dawna planowany sernik z musem czekoladowym. Jest mocno waniliowy, upieczony na bazie białego tofu i kaszy jaglanej. Do tego krem jest po prostu niesamowity. Przygotowany jedynie z gorzkiej czekolady, awokado, banana i małej ilości mleka sojowego.
Deser idealny
Continue reading

Tarta czekoladowa z bananami

Jak zawsze, kiedy mam ochotę na coś słodkiego, przepysznego, ze zdjęciami, od których mam obślinioną klawiaturę, wchodzę na bloga VeganRicha. To jest moje absolutne guru, jeśli chodzi o słodkości. Nie dość, że fotografia jest prześliczna, to popatrzcie na same nazwy potraw: Salted Date Caramel Pie, Triple Layer Chocolate Mousse Pie, Chocolate Banana Coockie Dough Fudge… Nawet nie umiem tego dobrze przetłumaczyć, ale te słowa tak dobrze pobudzają mój mózg, że już od samego czytania lata gdzieś w czekoladowym niebie pod samym sufitem.
Zamiast wstępu, napisałam porządną reklamę :P Akurat VeganRicha zasługuje na to w 100% :)
A więc korzystając z zasobów opisanego wyżej bloga, przygotowałam czekoladową tartę na mleku kokosowym, z bananem i słonym, lekko fistaszkowym spodzie. Uwierzcie mi- PRZEpyszna sprawa. Pierwszy raz przygotowałam ją na babski wieczór ze znajomymi. Kiedy każda dostawała kawałek, nagle robiła się zupełna cisza, przerywana tylko okazyjnym ciamkaniem i przeciągłym „Mmmmmmm…”. Takie komplementy kocham najbardziej :P
Kogo zachęciłam do zrobienia tarty ? :)
Link do przepisu :)
Continue reading