Seitan

Po długim zwlekaniu, zabrałam się za robienie seitana. Nigdy wcześniej go nie robiłam, co więcej – nigdy wcześniej nawet nie próbowałam ;)
Robienie seitana z mąki, a nie z glutenu, kojarzyło mi się z czymś bardzo trudnym, skomplikowanym i pracochłonnym. Okazało się, że wcale tak nie jest. Samo przygotowanie (bez gotowania) trwa nie więcej, niż godzinę, a i tak większość z tego czasu czekamy, aż np. ciasto odpocznie. Najfajniejszą częścią jest przygotowanie maceraty, w której seitan będzie się gotował i nabierze jej smak. Mój bulion – trochę na skróty, bo z użyciem kostki bulionowej, okazał się tak zabójczo pyszny i wonny, że musiałam go wykorzystać i zrobiłam z niego sos.

Jeszcze tylko słowem wstępu co nieco o dietetycznym spojrzeniu na seitana. Seitan powstaje przez wypłukanie z mąki praktycznie całej skrobii oraz pozostawienie glutenu – białka pszenicy. Jest kilka chorób, które wykluczają spożycie glutenu na całe życie, np. celiakia. Jednak dla zdrowych osób, wbrew temu, co się ostatnio słyszy, gluten nie jest szkodliwy, nawet w takich ilościach, w jakich jest serwowany w seitanie. Oczywiście odradzałabym jedzenie tej potrawy codziennie, ponieważ oprócz białka, seitan nie ma za dużo cennych składników odżywczych, jak np. nasiona roślin strączkowych :).

Składniki na seitana :

  • 1 kg mąki pszennej ( ja użyłam Mąkę Babuni :P)
  • 550 ml wody

Składniki na maceratę :

  • 1-1,5 l wody
  • 2 kostki bulionu grzybowego
  • 2 łyżki ciemnego sosu sojowego
  • 1,5 cebuli
  • 3 ząbki czosnku
  • 1 łyżka majeranku
  • 1 łyżka cząbru
  • 2 szczypty płatków chilli
  • sól, pieprz

Ogółem w robieniu seitana bardzo pomógł mi filmik na YT- ładnie pokazuje konsystencje ciasta na różnych etapach ( tylko trzeba pamiętać, żeby wyciszyć głośniki, bo w tle filmu leci upiorna elektro-muzyczka). Macie linka : TUTAJ. Filmik jest po angielsku.

Robienie seitana zaczynamy od wyrobienia gładkiego ciasta (podobnego do ciasta chlebowego) z mąki i wody. Kiedy utworzymy już ładną kulę ciasta, wkładamy ją do pojemnej miski , zalewamy wodą (tak aby całe ciasto było pod wodą) i odstawiamy na pół godziny.

Po tym czasie miskę z wodą i ciastem przekładamy najlepiej do zlewu i zaczynamy uciskać ciasto, tak jakbyśmy nadal je wyrabiali. Kiedy woda zrobi się mleczno biała – wylewamy ją z miski, przytrzymując ciasto i napuszczamy świeżą wodę. I tak proces powtarzamy kilkakrotnie, aż woda nadal będzie lekko biała, a kula ciasta, jaka pozostanie nam w rękach będzie zbita i lekko gumowa. W czasie uciskania ciasta pod wodą, jest moment, że ciasto wydaje się rozpływać i być mało zwarte- nie przejmujcie się- w czasie dalszego uciskania kula stanie się na powrót zbita.

Maceratę najlepiej przygotować w 30-minutowej przerwie, kiedy ciasto odpoczywa pod wodą. W zimnej wodzie rozrabiamy, na ile to możliwe, kostki grzybowe, sos sojowy i przyprawy. Wrzucamy także pociętą na kawałki cebulę i pocięte ząbki czosnku.
Ciasto seitanowe lekko odciskamy z wody i wrzucamy do zimnej maceraty. Następnie garnek stawiamy na małym ogniu i gotujemy przez 35-40 minut. Po ugotowaniu wyciągamy delikatnie seitana (najlepiej cedzakiem) i zostawiamy na talerzu, albo sicie na jakieś 20-30 minut, żeby sobie w spokoju ociekł i wystygł :)

Seitana można oczywiście podawać na masę różnych sposobów- ja opanierowałam go w cieście (2 łyżki mąki na 2 łyżki mleka), obtoczyłam w sezamie i usmażyłam. No i podałam z sosem z maceraty ( 1 chochelkę maceraty rozrabiamy z 1 czubatą łyżką mąki i podgrzewamy w rondelku). Pychotka ! :)


Diana

9 myśli o “Seitan

  1. Paulina mówi:

    Pięknie wygląda. Twój pierwszy seitan i od razu taki udany, gratuluję.
    Mąka Babuni wiadomo — wymiata. ;)
    A czemu to gluten nie jest szkodliwy? Mnie osobiście zdecydowanie bardzo szkodzi, chociaż w jakimś stopniu go toleruję, więc nie muszę go w 100% wykluczać, żeby przeżyć :).

    • Diana mówi:

      To, że Tobie szkodzi, nie znaczy, że będzie szkodził innym :). Gluten, tak samo, jak większość pokarmów może powodować nietolerancję pokarmową lub reakcję alergiczną, ale u osób, które zdrowo reagują na gluten, nie będzie powodował żadnych niepożądanych efektów :)

  2. Hania mówi:

    Właśnie zrobiłam pierwszy raz seitan i czuję się jakbym odkryła nieznane do tej pory zwoje azteków… To jest rewelacyjne, da się dzięki niemu „podrobić” każde mięso. I do tego banalnie, banalnie proste i śmiesznie tanie, wielka porcja za 2 złote :) Bardzo mi pomógł filmik zasugerowany przez Ciebie. My po przygotowaniu seitanu poszarpaliśmy go na drobniejsze kawałki, posypaliśmy przyprawami do gyrosa, obsmażyliśmy chwilę na patelni jako kebab :-)

  3. karolina mówi:

    nie wiem czemu ale mi wyszła dziurkowata gąbka zamiast zbitego „mięcha” jak u ciebie… co mogłam zrobić nie tak?

  4. Ola Kłos mówi:

    W domu jako jedyna jem wegańsko – za czym idzie, albo gotuje sama dla siebie albo stworzę coś, co przypadnie do gustu wszystkim (np. curry z batatów, ciecierzycy i pieczarek – przepis na moim blogu :D). Myślę, że ten seitan będzie idealną kartą przetargową w wojnie, że obiad bez mięsa to też obiad! Zrobię go jeszcze dziś w nocy, dziękuję za super wpis!

  5. habanerdo mówi:

    Może ktoś mi odpowie – ostatnio próbuję z kupnym glutenem, bo przez to całe wyrabianie seitanu z mąki robiłem go może raz w roku – obecnie już 4 paczki zmarnowałem i żaden seitan nie wychodzi taki jak z mąki. Po kolejnych próbach udało mi się już uzyskać zadowalający efekt „wędliny” i przy krojeniu w cienkie plasty jest super, ale jako mięcho się nie nadaje, bo jest zbyt zbity i gumowaty (zasadniczo miękki, ale przy jedzeniu czuć, że to guma/gąbka) – robiłem w proporcji 400g glutenu/2,5 szklanki wody – gotowany godzinę i godzinę w piekarniku…

    Gdy zrobiłem z 3 szklankami wody, to się prawie rozleciał podczas gotowania, bo był za luźny (może go za słabo lub źle wyrobiłem wówczas, nie wiem)?

    Będę wdzięczny za pomoc, bo kompletnie nie widzę nigdzie przepisów z czystym glutenem, wszędzie z mąki a konsystencja jest zupełnie inna…

Dodaj komentarz