Naleśniki kukurydziane

Naleśniki kukurydziane

W mojej diecie bezglutenowej, na całe szczęście zdarzają się momenty, że myślę sobie, że chyba jednak dam radę w niej wytrwać, że ogarnę smaczne zamienniki do moich ulubionych produktów zbożowych. Jednym z takich momentów był pierwszy wypiek chleba z kaszy gryczanej, a niedawno odkrycie naleśników kukurydzianych.
Nie mogę się zdecydować, co mi w nich najbardziej pasuje. Ich wyrazisty smak, szybkość wykonania, minimalna ilość składników, brak potrzeby miksowania, czy te chrupkie brzegi? Chyba wszystkie są na tym samym miejscu. Właśnie dlatego w ostatnim miesiącu te naleśniki w wersji mini, smażone na malutkiej patelni, zdominowały moje obiady. Fakt, że pasują zarówno do słonych, jak i słodkich smaków powoduje, że faza utrzyma się długo ;)

D


Te naleśniki kukurydziane są:


• proste wykonaniu •

• chrupkie na brzegach •

• delikatniejsze w środku •

• pełne smaku •

• cieniutkie •

D


Składniki


Składniki:
  • 1 szklanka mąki kukurydzianej
  • 1,5 szklanki zimnej wody
  • 1 łyżeczka mąki ziemniaczanej (bez niej też wyjdą)
  • 1/2 łyżeczki soli
  • opcjonalnie: 1/3 łyżeczki papryki wędzonej

Sposób przygotowania


 

  1. Wszystkie składniki mieszamy do powstania bardzo lejącego, jednolitego ciasta.
  2. Patelnię o nieprzywierającej powierzchni mocno rozgrzewamy, a następnie szybkim ruchem wylewamy cienką warstwę ciasta. Od temperatury patelni, od razu powinny powstać małe kraterki w naleśniku.
  3. Naleśnika smażymy tak długo, aż jego brzegi zaczną mocno odstawać od patelni, wtedy przewracamy go na drugą stronę. Na drugiej stronie powinny się już krótko podsmażać.
  4. Przed wylaniem każdego następnego naleśnika należy dobrze wymieszać ciasto, ponieważ szybko się rozwarstwia.

WSKAZÓWKA: Jeśli chcemy zrobić małe naleśniki w stylu tacos, warto je mocniej przysmażyć – stają się wtedy chrupkie. Jeśli chcemy je zjeść jak tradycyjne, zwijane naleśniki, warto je podsmażyć jedynie do złotego koloru :)

WSKAZÓWKA 2: Do tych naleśników w wersji wytrawnej fantastycznie pasuje sos serowy.

 

Naleśniki kukurydziane

Naleśniki kukurydziane

Naleśniki kukurydziane

Smacznego!
Diana

21 myśli o “Naleśniki kukurydziane

  1. Zuza mówi:

    Jeszcze żadne naleśniki mi nie wyszły porządnie, czas wypróbować ten przepis :) Choć pewnie będzie udany – jak wszystkie, które znajduję u Ciebie :D

  2. Ida mówi:

    Absolutnie niewykonalne. Mam doświadczenie z typowymi naleśnikami – żadnych problemów. Tutaj wypróbowałam dwie różne patelnie, na sucho, z tłuszczem, z tłuszczem dodanym do ciasta… Wywaliłam wszystko, bo wszystko koncertowo przywierało i nie dało się nie tyle przewrócić na drugą stronę, co nawet odskrobać…

    • Ania mówi:

      Ida, a jesz jajka? Jandzisiaj na bazie tego przepisu zrobiłam i wyszły idealne chociaż nie wierzyłam. Dałam Ok dwie szklanki maki kuku i dwie płaskie łyżeczki ziemniaczanej. Z 1,5 szklanki wody i jedno jajko. Do ciasta wlałam ze dwie łyżki oleju. W końcu dolałam jeszcze wody. Smażyłam na nieprzywierającej patelni :) ciasto było lejące

  3. Ida mówi:

    Nie, jajek nie możemy, bo pewnie jajko by to skleiło i może wtedy bardziej by się całość trzymała kupy. Patelnie mam teoretycznie wszystkie nieprzywierające i np. kiedy robiłam na nich tradycyjne naleśniki, wszystko elegancko odchodziło.

    • Diana mówi:

      Problem z przywieraniem zazwyczaj jest z dwóch problemów: 1. za dużo ciasta i za grube naleśniki – ciasta powinno być malutko, tyle, żeby naleśniki były na brzegach jak tekturki. 2. zbyt gęste ciasto. W zależności od tego jakiej mąki kukurydzianej użyjesz, możliwe że będziesz potrzebować innej ilości wody. Ciasto powinno być maksymalnie płynne, wręcz wodniste. (to też będzie ułatwiać nalewanie cienkiej tafli ciasta)

  4. Mac mówi:

    Potwierdzam to co pisze IDA. Przepis jest niewykonalny. Robię naleśniki od kilkunastu lat, najróżniejsze, wegańskie i niewegańskie, z różnej mąki, z jajkiem i bez, ale takiej „masakry” jeszcze nie miałem. Próbowałem 3 różne patelnie, z olejem, bez, różne temperatury patelni i grubości ciasta. Rwie się niemiłosiernie, przywiera, obrócić się tego w życiu nie da. Nie ma opcji z tego zrobić naleśnika. Diana, nie mam pojęcia jak Ci wychodzą te naleśniki.

  5. Michał mówi:

    To samo. Nieważne jakiej patelni użyć, jak grubo nalać ciasta, jak mocno podgrzać, wychodzi coś o konsystencji rozgotowanej jajecznicy. A do tego przywiera jak szalone. Próbowałem na teflonie, żeliwie, kamieniu, zawsze to samo. Dziękuję, już więcej nie skorzystam.

  6. Olka mówi:

    Mam pytamie , z tego co dużo osób pisze że naleśniki nie zabardzo wychodzą , czy można zrobić na tą chwilę nie pamiętam dokładnie nazwy ale to taki naleśnik jakby z piekarnika że daje się troche owoców zalewa ciastem naleśnikowym i piecze czy wyszło by coś takiego , może ten pomysł zaprzestanie przylepianiu się ciasta hehe i pomoże troche osobą co próbowały i im nie wychodziło . Nie próbowałam rb tych naleśników ale z tego co napisali niektórzy nie warto bo produkty się marnuje

    • Diana mówi:

      Rozumiem, że chodzi o coś a’la fritatta? Wątpię, żeby tak wyszło. Mi ten naleśniki wychodzą za każdym razem, a z tego, co zauważyłam, kluczem do sukcesu jest: mała patelnia z nieprzywieralnym dnem i bardzo cienka warstwa rzadkiego ciasta. W takich warunkach nie może się nie udać :)

  7. Vulpie mówi:

    Widzę dużo negatywnych komentarzy powyżej.
    Zaskoczę Was, mi te naleśniki się udały! Nie zmieniałam proporcji, poszłam za wskazówkami Pani Diany i wlewałam na patelnię nieduże ilości ciasta, smażyłam na dobrze rozgrzanej patelni. I wyszły! A najlepsze jest to, że moim słabym punktem są właśnie naleśniki, nigdy mi się żadne nie udawały. Wniosek jest jeden: to przepis dla tych, którzy nie umieli nigdy zrobić dobrych naleśników! :D

  8. May mówi:

    Mnie również nie wyszły :( Może to też przez to, że dodałam odrobinę skrobii z tapioki zamiast skrobii ziemniaczanej. Farsz już był, musiałam zjeść tą posklejaną masę. Niestety niezbyt dobre w smaku, takie piaszczyste… Mąka z ciecierzycy jednak wygrywa.

Dodaj komentarz