Wegańskie drożdżówki dyniowe


W ciągu dalszym wykorzystuję dynię. Wiem, że ostatnio stałam się lekko monotematyczna, ale sezon niedługo się skończy, a ja chcę się nią nacieszyć póki mogę i zachęcić Was do wprowadzenia tego warzywa na co dzień :).
Mój czas ostatnio ucieka, jak szalony. Uczelnia pochłania ostatki moich sił, ledwie starcza mi czasu, żeby na bieżąco oglądać ‚Chirurgów’ i ‚HIMYM’ :P.
W każdym razie, mam dobrą wiadomość- tak myślę :). Postanowiłam pisać swoją pracę licencjacką o weganizmie- najpewniej o aspekcie żywieniowym u dzieci. Zastanawiam się też nad pracą zbiorczą o soi- nie wiem jak Was, ale mnie już dobija medialny chaos wokół tego strączka. Jest dobry, czy nie ? Czy soja GMO nas zabije, czy nie ? Czy Panowie staną się bezpłodni, czy nie? Itd :).
I zbieram siły, żeby w końcu zacząć pisać o różnych żywieniowo-dietetycznych aspektach weganizmu tutaj- na blogu. Do tej pory wypuściłam mało notek na te tematy, ale za każdym razem budziły tyle kontrowersji, że teraz odczuwam jeszcze większą presję :). No nic, w końcu się skumuluję. A najpewniej na FB zrobię głosowanie, który temat chcecie, żebym poruszyła. A może macie swoje własne pomysły ?
Do rzeczy, bo się rozpisałam! Dzisiaj dzielę się z Wami przepisem na naaaajlepsze drożdżówki na świecie- są proste do zrobienia, nie potrzebują dużej ilości składników. No i są oczywiście prze- prze- przepyszne ! Miękkie, lekko wilgotne, pachnące na cały dom. No musicie spróbować ! :)
Czytaj dalej

Bułeczki prowansalskie

A więc ;) Na początek kilka słów o mojej małej wycieczce do Krakowa. Pojechałam w sumie do znajomych na kilka dni, żeby się odprężyć, pogadać i wybawić. I wszystkie punkty wyjazdu zostały zrealizowane, a na dodatek przywiozłam ze sobą meeega dużo kuchennych inspiracji :) Po pierwsze, wcale się nie dziwię, że restauracja „Pod Norenami” jest tak chwalona na prawo i lewo. Pierwszego dnia, na powitanie Krakowa, poszliśmy tam na obiadokolację i … znalazłam się w smakowym niebie. Może trochę przesadzam, ale zamówiłam curry i odleciałam. Było tak dobre, że już kombinuję, kiedy by tu znowu przyjechać do Krakowa, żeby wypróbować nowych potraw i pobyć w bardzo, bardzo, bardzo kochanym towarzystwie moich (dolnośląskich) krakowiaków :) No i do tego jeszcze jadłam mega pyszny deser- coś a’la fistaszkowe brownie, które na bank spróbuję zrobić sama. Ach ! I klucz programu, czyli mega dużo, słodziutkich i pysznych drinków. Wegańska pinakolada. To jest to ! <3

A dzisiaj przepis na przepyszne i chrupiące bułeczki. Są na bazie ciasta lekko ziemniaczanego, cebuli, suszonych pomidorów i bardzo dużej ilości ziół prowansalskich. Ostrzegam! Nie robić na noc, bo na jednej bułeczce się nie skończy. Na gorąco są tak pyszne, że na raz schodzi cała blaszka :) Na zewnątrz są chrupiące i aromatyczne, a w środku mięciutkie. A więc bardzo, bardzo zachęcam na zaserwowanie takich bułeczek do miłego, wiosennego śniadania :)
Czytaj dalej