Najprostszy sos a’la serowy

 

sos a'la serowy

Dietę roślinną uwielbiam pod każdym względem – za barwną i kolorową kuchnię, za jej prozdrowotne działanie, za różnorodność. Jednak są smaki, do których tęsknię, a które nie są tak proste do uzyskania samymi warzywami. Do nich należy kategoria „kremowo-serowo-ciągnąca”. Próbowałam kilku przepisów na sery wegańskie, ale zazwyczaj ilość egzotycznych składników (i ich cena) mnie stanowczo odstraszała. Na szczęście nastąpił przełom w tym temacie. Zrobiłam szałowy sos a’la serowy z ziemniaka.
Czytaj dalej

Aksamitny sos z fasoli i orzechów ze szpinakiem

sos z fasoli

Jeśli mnie od jakiegoś czasu śledzicie, pewnie bez trudu możecie zauważyć, jaki rodzaj kuchni mnie najbardziej pociąga. Jeśli wpadliście tutaj tylko na chwilkę, to już mówię. Najbardziej kocham prostą, minimalistyczną kuchnię. Często najbardziej smakują mi produkty w swojej oryginalnej postaci. Nie raz się mi przytrafiło zjeść pokrojone owoce do owsianki, zanim płatki zdążyły się ugotować, albo wyjadać świeżo ugotowaną fasolę, zanim nawet pomyślałam, co fajnie byłoby z niej zrobić.
Oczywiście raz na jakiś czas mam ochotę dłużej posiedzieć w kuchni, ale na co dzień wiodę takie samo życie, jak każda inna osoba. Często mi się spieszy, często nie mam ochoty gotować, a najczęściej muszę skonfrontować swoje plany kulinarne z rzeczywistością w lodówce. Właśnie dlatego uwielbiam odkrywać szybkie, zdrowe i pyszne „patenty”, które w razie potrzeby mogę wdrożyć w życie.
Właśnie takim rozwiązaniem jest dzisiejsze danie. Jest proste: całość przygotowuje się w jednym blenderze. Jest mega zdrowe: skład tego posiłku moim zdaniem jest idealną kombinacją roślinnego dania. Można je przygotować na milion sposobów. Ten mój sero-śmietano-podobny sos szpinakowy pasuje do wszystkiego. Jadłam go już jako sos do makaronu (pycha! chyba moja ulubiona pozycja), jako nadzienie do zapiekanych warzyw, jako dip do nachosów (OMG!<3), sos do kaszy, lub nawet np. zielonej soczewicy. Zjadłam go nawet na waflu ryżowym :P Co mogę jeszcze więcej powiedzieć?
Gorąco polecam!

Czytaj dalej

Wegańska piccata

Wegańska piccata

O istnieniu czegoś takiego, jak sos piccata dowiedziałam się zaledwie kilka dni temu. Na tyle mnie zafascynował, że przekopałam się przez masę przepisów w internecie i filmików na youtubie, aż w głowie poskładał mi się idealny, zweganizowany przepis. Piccata najczęściej podawana jest z kurczakiem, ale im lepiej dać spokój i za to użyć białej fasoli :)
Tak zupełnie na złość zimie i szarudze za oknem, jest to niesamowicie aromatyczny, orzeźwiający i kwaskowaty sos. Jest przygotowany na bazie kaparów, cytryny, bulionu i białego wina. Jest to idealna potrawa do przygotowania podczas miłego spotkania ze znajomymi, ponieważ jest bardzo szybka i prosta, a ponadto smaki, które się rozchodzą podczas gotowania są nieziemskie. Tak serio, to nie wiem, co mi się bardziej w tym sosie podoba – jego smak, czy cały proces przygotowania :P
Coś czuję, że ten przepis zagości na stałe w moim popisowym repertuarze :D Ciężko mi jest wyjaśnić, czemu tak bardzo pokochałam ten sos. Może przez ten kwaskowo-winny smak, może dlatego, że tak pięknie spływa po świeżym, dobrym makaronie, może to ten dodatek świeżej, chrupiącej natki pietruszki (której akurat przy przygotowaniu zdjęć mi zabrakło), a może to dodatek wina. Nie, no. To na pewno przez ten chlust, albo dwa białego wina :P
Czytaj dalej

Kotleciki gryczane w sosie zupełnie-nie-myśliwskim

Kotleciki gryczane w sosie zupełnie-nie-myśliwskim

Jedną z moich ulubionych potraw, jak byłam mała były pampuchy w sosie myśliwskim mojej babci. Pampuchy, czyli wielkie buły drożdżowe gotowane na parze były jedną z tych rzeczy, na które zawsze było się głodnym. A jeśli chodzi o sam sos myśliwski – oczywiście był on z mięsem, ale najbardziej pamiętam ten mega pomidorowy smak i wkrojone ogórki kiszone.
Możliwe, że jak poszłabym do babci po recepturę na ten sos, mocno odbiegałby od przepisu, który zamieszczam na dole. Minęło jednak sporo czasu od czasu, kiedy jadłam tą potrawę ostatni raz i pozostał mi w głowie jedynie zamglony, ale wyidealizowany smak, który starałam się po latach odtworzyć. Używając oczywiście roślinnych produktów.
Na przepis na pampuchy będzie jeszcze czas. Tym razem stwierdziłam, że do tego sosu idealnie będą pasować kotleciki z kaszy gryczanej. Musiałam mieć na prawdę dobry dzień w kuchni :) Sos wyszedł przepyszny- dokładnie taki, jaki sobie wymarzyłam. Do tego przez przypadek upiekłam najlepsze kotleciki z kaszy, jakie mi kiedykolwiek wyszły. Są idealnie zwarte, lekko wilgotne w środku i o delikatnym smaku. Może dzisiaj znowu je zrobię na obiad? :P
Czytaj dalej

Kasza z sosem z porów i pieczonym kalafiorem i cieciorką

Dzisiaj mam dla Was propozycję całego zestawu obiadowego. W ogóle mam ostatnio fazę na zapiekanie wszystkiego w piekarniku- potrawy zyskują świetny smak- a cieciorka zapiekana w przyprawach- yummy! No i pieczony kalafior- jest przeniesamowity Całość podałam z ulubioną kaszą pęczak. Miałam ochotę na chrupiącą kaszę :)
A ogółem dużo się u mnie nie zmieniło, ostatni czas bazuje na chodzeniu na uczelnię, nadrabianiu zaległości ze znajomymi, co raz częstszym rozmyślaniom, że powinnam już zacząć pisać pracę licencjacką no i powoli szykuję się do wylotu do Hong Kongu :). Już się strasznie nie mogę doczekać. Mam tylko nadzieję, że dostanę tam dużo książek o tradycyjnej (i jak najbardziej wegańskiej) kuchni chińskiej. No i żeby była napisana po angielsku. Ichniejsze krzaczki dużo mi nie mówią :).
Czytaj dalej

Spaghetti z sosem a’la serowym

W sumie nie mam raczej ciągot w stronę zupełnie niewegańskich smaków- serowych, jogurtowych, mięsnych, ale czasami mam ochotę na coś typowo kremowego, lekko tłustego.
Dzisiejszy przepis jest banalny, jak mało który, ale wierzcie mi- pozytywnie Was zaskoczy :). Smakiem i konsystencją świetnie imituje typowe sosy serowe. Można je podawać ze szpinakiem, brokułami, suszonymi pomidorami. Praktycznie do wszystkiego świetnie pasuje.
Dodatkowym plusem jest to, że sam sos jest gotowy dosłownie w 5 minut. Oczywiście pod względem składu odżywczego nie powala, ale raz na jakiś czas można sobie na niego pozwolić. Jednym słowem bardzo polecam. U mnie jest to stała pozycja w menu na szybki, smaczny i syty obiad :)
Czytaj dalej

Wegański majonez ze słonecznika

Próbowałam już kilka razy robić majonez- większość z nich nawet była smaczna (najgorzej wspominam ten z białej fasoli), ale jakoś efekty nigdy nie mnie nie zachwyciły. Zawsze czułam obce smaki, które niestety nie miały nic wspólnego z tradycyjnym smakiem majonezu.

Gdzieś kiedyś wyczytałam pomysł zrobienia majonezu ze słonecznika (i kurczę naprawdę nie pamiętam, gdzie ja to wyszperałam) i tak mnie to zaintrygowało, że postanowiłam zadziałać coś na Wielkanoc. Efekty mnie niesamowicie zaskoczyły- oczywiście pozytywnie ;). Majonez może nie ma żółtawego koloru, jak ten z jaj, ale smak ma praktycznie identyczny. Ponadto mam zamiar wykorzystać bazę słonecznikową do robienia sosów, a’la jogurtów greckich i kilku innych rzeczy, bo uważam, że ma niesamowity potencjał. Jedyną sprawą, która nie satysfakcjonuje mnie w pełni w moim vege majonezie jest tekstura- nie mogłam uzyskać idealnej, kremowo gładkiej konsystencji, ponieważ nie mam sprzętu, który mógłby sobie poradzić z takim zadaniem. W każdym razie malutkie drobinki słonecznika absolutnie nie przeszkadzają ani w robieniu sosu z „majonezu” ani w typowo polskiej sałatce :).

No i najfajniejszym momentem w robieniu tego majonezu była mina mojej mamy, kiedy na sam koniec go spróbowała. Jednym słowem była meega zaskoczona, że tak łatwo i szybko można zrobić coś, co tak przypomina w smaku swój oryginalny odpowiednik :)
Czytaj dalej