Moje ulubione curry do personalizowania

curry

Dzisiaj macie kolejny idealny posiłek wegański. Jest szybki, bardzo efektowny, przepyszny i ma świetny skład :) Przygotowany bez dodatku tłuszczy, pełen różnych warzyw, w tym zielonolistnych, nie brakuje mu też źródeł białka. Szczerze mówiąc jest to jedna z moich najbardziej sprawdzonych potraw, na której bardzo lubię polegać. Przekona do siebie nawet największego sceptyka curry ;)
I do tego wszystkiego jego najważniejsza zaleta: możecie ją przygotować z takich składników, jakie akurat macie w domu, albo na jakie macie ochotę. Jedyne niezbędne składniki, jakich potrzebujecie to: oczywiście przyprawa curry, cebula, puszka pomidorów, puszka mleka kokosowego i pomarańcza :) Całą resztę możecie sobie dobrać wedle własnych preferencji.
Czytaj dalej

Aksamitny sos z fasoli i orzechów ze szpinakiem

sos z fasoli

Jeśli mnie od jakiegoś czasu śledzicie, pewnie bez trudu możecie zauważyć, jaki rodzaj kuchni mnie najbardziej pociąga. Jeśli wpadliście tutaj tylko na chwilkę, to już mówię. Najbardziej kocham prostą, minimalistyczną kuchnię. Często najbardziej smakują mi produkty w swojej oryginalnej postaci. Nie raz się mi przytrafiło zjeść pokrojone owoce do owsianki, zanim płatki zdążyły się ugotować, albo wyjadać świeżo ugotowaną fasolę, zanim nawet pomyślałam, co fajnie byłoby z niej zrobić.
Oczywiście raz na jakiś czas mam ochotę dłużej posiedzieć w kuchni, ale na co dzień wiodę takie samo życie, jak każda inna osoba. Często mi się spieszy, często nie mam ochoty gotować, a najczęściej muszę skonfrontować swoje plany kulinarne z rzeczywistością w lodówce. Właśnie dlatego uwielbiam odkrywać szybkie, zdrowe i pyszne „patenty”, które w razie potrzeby mogę wdrożyć w życie.
Właśnie takim rozwiązaniem jest dzisiejsze danie. Jest proste: całość przygotowuje się w jednym blenderze. Jest mega zdrowe: skład tego posiłku moim zdaniem jest idealną kombinacją roślinnego dania. Można je przygotować na milion sposobów. Ten mój sero-śmietano-podobny sos szpinakowy pasuje do wszystkiego. Jadłam go już jako sos do makaronu (pycha! chyba moja ulubiona pozycja), jako nadzienie do zapiekanych warzyw, jako dip do nachosów (OMG!<3), sos do kaszy, lub nawet np. zielonej soczewicy. Zjadłam go nawet na waflu ryżowym :P Co mogę jeszcze więcej powiedzieć?
Gorąco polecam!

Czytaj dalej

Ratatouille Julii Child

Ratatouille Julia Child

Ostatnio przypomniały mi się jedne z moich pierwszych, studenckich wakacji, podczas których pojechałam pracować do Francji na winobranie. Był to bardzo intensywny czas, pełen ciężkiej pracy, ale też pięknych chwil. Nauczyłam się tam pić wino (dużo wina, które do tej pory kocham) i przede wszystkim celebrować posiłki. Zwykła francuska obiadokolacja trwa minimum 2 godziny. Na początku było to dla mnie szokiem, a teraz uważam, że warto próbować zaadoptować ten nawyk w naszych polskich realiach i postarać się chociaż jeden posiłek dziennie zjeść bez pośpiechu i w miłej atmosferze.
Jeden z patronów winnicy, w której pracowałam, był wyjątkowo sympatycznym człowiekiem i codziennie jadł z nami i całą swoją rodziną. Jego żona przygotowywała bardzo smaczne posiłki. Zwłaszcza w pamięć zapadł mi przepyszny ratatouille, który trochę przypominał nasze polskie leczo, ale jednak był inny.
Czytaj dalej

Cukinia zapiekana z kremem soczewicowym

Cukinia zapiekana z kremem soczewicowym

Macie już dosyć przepisów wykorzystujących cukinię i pomidory?
Jeśli tak, to trudno :P Ja akurat uwielbiam te warzywa i teraz, w środku sierpnia, stanowią dla mnie podstawę diety. Po pierwsze kocham ich smak, a po drugie już się boję (nie tak dalekiej) przyszłości, w której w sklepach dostępne będą jedynie ich niedojrzałe imitacje, pozbawione smaku i zapachu.
Dzisiejszy przepis jest kolejnym przykładem, że bez problemu można połączyć w jednym daniu prostotę, zdrowie i dużo przepyszności :) Cukinia jest zapiekana z aromatycznym kremem na bazie czerwonej soczewicy i połączona z świeżym, soczystym smakiem dojrzałych pomidorów. Takie obiady mogłabym jeść codziennie.
Czytaj dalej

Tagliatelle z cukinii z bakłażanowymi pulpecikami

Tagliatelle z cukini

Sezon warzywny w pełni Cukiniowe tagliatelle postanowiłam podać na ciepło. Towarzyszący mu sos pomidorowy jest wykonany z minimalnej ilości składników. No szczerze mówiąc, prawie z samych pomidorów. Nie chciałam go w żaden sposób udziwniać i komplikować, ponieważ smak pomidorów jest teraz tak idealny, skoncentrowany i przepełniony słońcem, że nie chciałam, żeby cokolwiek z nim konkurowało. Do tego podałam przepyszne kotlety z bakłażana. Zrobiłam je z przepisu, który przetestowałam i zmodyfikowałam już na milion sposobów, i jak zwykle mnie nie zawiódł.
Wiecie co? Jak Wam teraz opisuję to danie, to znowu narobiłam sobie na nie smaka. Całe szczęście mam jeszcze jedną 3-kilogramową cukinię w domu :D
Czytaj dalej

Lasagne a’la bolognese

Wegańska lasagne

Cześć! Pamiętacie mnie jeszcze? Wiem, że na blogu ostatnio panowała paskudna cisza i szczerze Wam powiem, że nie zapowiada się, żeby w przeciągu najbliższych 2 miesięcy coś się bardziej ruszyło. Czy mam coś na swoją obronę? Pracę magisterską. Myślałam, że nauczona doświadczeniami po pracy licencjackiej, będę umiała się zabrać za ten temat szybciej i systematyczniej, jednak natłok rzeczy ważnych i ważniejszych stanowczo mnie od tego odsunął.
Także wracając do głównego tematu, czyli jedzenia, szczerze się Wam przyznam, że w ostatnim czasie żywię się głównie owsianką, kanapkami i wszystkim, co można szybko udusić na patelni. Szewc bez butów chodzi :P Dzisiejszy wpis przygotowałam już jakiś czas temu i delikatnie mówiąc, dojrzewał w zakładce „szablony” przez jakąś chwilę. Jest to przepis na klasyczną lasagnę bolognese w nieklasycznej, wegańskiej odsłonie z wykorzystaniem tofu :). Kocham kuchnię włoską i makarony, więc nie będę w tym temacie obiektywna. Takie dania niesamowicie mi smakują :)
Czytaj dalej

Tofu (a’la boeuf) bourguignon

Tofu (a'la boeuf) bourguignon

Kto tutaj oglądał Julie&Julia? To jeden z moich ukochanych filmów. Kiedy dostałam pod choinkę garnek żeliwny, pierwsza potrawa, która mi się z nim skojarzyła to Boeuf Bourguignon, czyli wołowina po burgundzku. Nie brzmi specjalnie wegańsko, prawda ? ;D Stwierdziłam, że muszę spróbować zweganizować tą potrawę. Przez chwilę tylko zastanawiałam się, czy to nie świętokradztwo tak modyfikować tradycyjne danie kuchni francuskiej. Na szczęście tylko chwilę, ponieważ ciekawość wygrała i postanowiłam zaryzykować. Efekt? Niesamowity! Podczas gotowania czułam się co najmniej jak odkrywca nowych lądów. Danie przerosło moje najśmielsze oczekiwania – jest niesamowicie przepyszne i aromatyczne.
Tradycyjna kuchnia francuska w wersji wegańskiej? Czemu nie. Jeśli ja dałam radę i Wy możecie.
Czytaj dalej