Bezglutenowe makowe brownie

Makowe brownie bezglutenowe

Nie wiwem, jak u Was, ale w mojej rodzinie 2 potrawy wigilijne są (lekko mówiąc) kontrowersyjne. Jest to kompot z suszu, o czym już pisałam oraz kutia. Ta też ma swoich zwolenników i mówiąc nowoczesnym slangiem, hejterów ;) Za kutię co roku odpowiedzialna jest w naszej rodzinie babcia i zauważyłam, że z roku na rok, jak prosimy ją, żeby jeszcze trochę ograniczyła ilość miodu w w tej potrawie, wszystkim coraz bardziej smakuje ;)
Nie mniej jednak wiem, że całkiem sporo osób nie lubi maku. W sumie się nie dziwię: ma dość intensywny smak i źle przygotowany, potrafi być gorzki. Dlatego wpadłam na pomysł wtopienia maku w jeden z najsmaczniejszych deserów: brownie. Eksperyment udał się świetnie. Czuję, że ten podstawowy przepis na brownie będę często wykorzystywać w swojej kuchni. Ciasto jest kruche z zewnątrz, ale bardzo miękkie w środku. Mniam!
Czytaj dalej

Tofurnik owocowy

Sernik wegański

Witajcie! Jestem ostatnio strasznie zabiegana, ale to tylko i wyłącznie dlatego, że jestem w trakcie dopinania na ostatnie guziki największego „projektu”, jaki za jaki kiedykolwiek się chwyciłam. Jest to coś bezpośrednio związanego z blogiem :) Na razie nic więcej nie powiem, ponieważ na ostateczne ogłoszenie przyjdzie jeszcze czas. Udało mi się jednak w międzyczasie znaleźć trochę czasu na gotowanie. Tym razem upiekłam dla Was mój ulubiony tofurnik.
Czytaj dalej

Jaglana szarlotka sypana

Jaglana szarlotka sypana

Ze względu na mój mały, dietetyczny eksperyment na samej sobie, postanowiłam przejść na dietę bezglutenową. Spokojnie – na razie na określony i dosyć krótki okres 3 miesięcy.
Zawsze myślałam, że dieta bezglutenowa to taki żywieniowy pikuś. Wydawało mi się, że rezygnacja z niektórych zbóż jest raczej niewielkim „wyrzeczeniem”, w porównaniu do ilości eliminowanych produktów na diecie roślinnej.
Oj, mocno się zdziwiłam.
Czytaj dalej

Letnie ciasto czekoladowe z kokosową galaretką

Wegańskie ciasto

Pomysł na dzisiejsze ciasto powstało, jak to zazwyczaj u mnie bywa, przez przypadek i w efekcie panicznej naprawy kilku nieudanych eksperymentów w kuchni. Już tłumaczę, o co chodzi. Jakiś czas temu pojechałam do swojego rodzinnego miasta, żeby poświętować obronę magisterską. W niedzielę rano (dla jasności, dla mnie to był prawie środek nocy, bo zegar wskazywał skandaliczną 6:40) do mojego pokoju wpadła mama denerwując się strasznie, że nasze plany grillowe szlag trafił, razem z piękną, słoneczną pogodą. Do tego galaretki, które przyszykowała dzień wcześniej zupełnie nie skrzepły się przez noc. Tak więc chwiejnym krokiem zombie wyczołgałam się z łóżka i poszłam ratować mamę w tej małej, kuchennej tragedii. Galaretki miały być naładowane owocami i podane gustownie z serkiem mascarpone, ale zamiast tego w lodówce znajdowały się miseczki z pokrojonymi, wymoczonymi owocami, pływającymi w czerwonej, słodkiej wodzie. Okazało się, że zdradzieckie kiwi ma w sobie enzymy, które zapobiegają tężeniu galaretki. Tak więc, po jednej, mocnej kawie i chwili dyskusji, doszłyśmy do wniosku, że upieczemy niskie czekoladowe ciasto, na nie wylejemy mascarpone, wymieszane z nową, niezepsutą galaretką, a na górę wysypiemy odsączone owoce. I w ten sposób udało nam się zrobić przepyszne ciasto, które nie tylko pięknie wyglądało, ale też widocznie bardzo wszystkim smakowało.
Ta historia na tyle mnie zainspirowała, że postanowiłam zrobić kolejną wersję ciasta (takie Ciasto Awaryjne v. 2.0), ale w odsłonie zweganizowanej.
A morał z tego taki, że nie ma chyba takiej porażki w kuchni, której nie dałoby się naprawić ;) Ciekawa jestem, czy ktoś z Was musiał kiedyś ratować swoje jedzenie przed strasznym, niejadalnym końcem? :P
Czytaj dalej

Aromatyczny wieniec świąteczny

Aromatyczny wieniec świateczny

Dzisiaj coś dla miłośników ciast drożdżowych, czyli świąteczny wieniec z bakaliami i kawą. Jest prosty w przygotowaniu, ale trzeba pamiętać, że jak każde ciasto na drożdżach, wymaga podwójnego wyrastania. Przepis odkryłam u niezastąpionej Vegan Richa i nie mogłam go nie zrobić ponownie tutaj. Wszystko w nim jest takie świąteczne: składniki (przyprawy, mak, pomarańcze, kawa), piękny zapach (roznosi się na cały dom <3) i oczywiście wygląd (jest jak gwiazdka).
Ja swój lekko spiekłam, ale nic nie szkodzi. Czuję, że bardzo niedługo zniknie na amen.
Czytaj dalej