Bułeczki prowansalskie

A więc ;) Na początek kilka słów o mojej małej wycieczce do Krakowa. Pojechałam w sumie do znajomych na kilka dni, żeby się odprężyć, pogadać i wybawić. I wszystkie punkty wyjazdu zostały zrealizowane, a na dodatek przywiozłam ze sobą meeega dużo kuchennych inspiracji :) Po pierwsze, wcale się nie dziwię, że restauracja „Pod Norenami” jest tak chwalona na prawo i lewo. Pierwszego dnia, na powitanie Krakowa, poszliśmy tam na obiadokolację i … znalazłam się w smakowym niebie. Może trochę przesadzam, ale zamówiłam curry i odleciałam. Było tak dobre, że już kombinuję, kiedy by tu znowu przyjechać do Krakowa, żeby wypróbować nowych potraw i pobyć w bardzo, bardzo, bardzo kochanym towarzystwie moich (dolnośląskich) krakowiaków :) No i do tego jeszcze jadłam mega pyszny deser- coś a’la fistaszkowe brownie, które na bank spróbuję zrobić sama. Ach ! I klucz programu, czyli mega dużo, słodziutkich i pysznych drinków. Wegańska pinakolada. To jest to ! <3

A dzisiaj przepis na przepyszne i chrupiące bułeczki. Są na bazie ciasta lekko ziemniaczanego, cebuli, suszonych pomidorów i bardzo dużej ilości ziół prowansalskich. Ostrzegam! Nie robić na noc, bo na jednej bułeczce się nie skończy. Na gorąco są tak pyszne, że na raz schodzi cała blaszka :) Na zewnątrz są chrupiące i aromatyczne, a w środku mięciutkie. A więc bardzo, bardzo zachęcam na zaserwowanie takich bułeczek do miłego, wiosennego śniadania :)

Składniki na bułeczki (ok 12 sztuk) :

  • 350g mąki pszennej ( ja użyłam pół na pół- tortową z razową)
  •  1 średni ziemniak (obrany i ugotowany na miękko)
  • 40g drożdży piekarskich
  • 1 szklanka wody
  • oliwa z oliwek
  • 2 cebule
  • 6-8 suszonych pomidorów
  • 1 łyżka ziół prowansalskich
  • sól, pieprz

Na początku obieramy cebulę i szatkujemy ją na drobną kostkę. Następnie smażymy ją na oliwie, aż się ładnie zeszkli- niekoniecznie musi się przyciemnić). Odstawiamy cebulę do ostygnięcia i przygotowujemy ciasto.

Ziemniaka tłuczemy na puree, albo przeciskamy przez praskę. Mąkę mieszamy z roztłuczonym ziemniakiem, cebulą, pokrojonymi suszonymi pomidorami, łyżką ziół, solą i pieprzem. Następnie wyrabiamy dalej ciasto dolewając do mąki drożdże rozpuszczone w szklance wody. Ciasto staramy się ugniatać szybko i energicznie, żeby się lekko napowietrzyło. Kiedy uzyskamy już jednolitą, lekko kleistą masę, nakładamy ciasto do formy- najlepiej się spisała forma do muffinów ( raz zrobiłam bułeczki bez foremek- ciasto wyrabiałam w kulki i piekłam na papierze do pieczenia na blasze, co spowodowało, że babeczki rosły wszerz, a nie do góry, więc powstały placuszki, a nie bułki- mimo wszystko i tak były przepyszne ^^). Nie używałam papilotek muffinowych, ale pocięłam papier do pieczenia w duże kwadraty i nimi wyścielałam otwory w blaszce. Ciasto najlepiej nakładać łyżką, którą za każdym razem lekko smarujemy oliwą ( żeby ciasto się nie przyklejało) do 1/2 wysokości otworów formy. Taką formę z ciastem odkładamy pod ściereczkę i dajemy odpocząć ciastu ok 20 minut, żeby ładnie wyrosło :)

Na koniec, po wyrośnięciu ciasta, smarujemy jeszcze cienką warstwą oliwy górę ciasta i ew. posypujemy dodatkowo ziołami prowansalskimi. Formę wkładamy do zimnego pieca i następnie nastawiamy go na 180 stopni i pieczemy (od momentu wstawienia- czyli wliczyłam w to czas nagrzania piekarnika) ok 30 minut- aż się ślicznie zarumienią i będą pachnieć na cały dom :)

Wcinamy, póki ciepłe i mega aromatyczne !


(Na jednym zdjęciu możecie zobaczyć mój model zębów, jak miałam jakieś 11 lat- to była spontaniczna inwencja twórcza mojej mamy :P)
Diana

Dodaj komentarz