8 sposobów na to, jak oszczędzać pieniądze na diecie roślinnej

Na dietę roślinną przeszłam zaraz przed rozpoczęciem studiów dietetyki. Oznacza to, że w jednym czasie musiałam się nauczyć utrzymywać we Wrocławiu, zarządzać swoimi pieniędzmi, sama kupować sobie jedzenie i przygotowywać posiłki. Czym to skutkowało? No, zrobiłam wszystko to, przed czym przestrzegała mnie moja mama ;) Wrocław kusił milionem różnych sposobności do wydawania pieniędzy, zamieszkałam zaraz obok centrum handlowego, a era ciągłych wyprzedaży właśnie się rozkręcała. Tak więc znalazłam jeden stały wydatek, na którym mogłam maksymalnie zaciskać pasa, przeznaczając zaoszczędzone pieniądze na wszystkie wrocławskie przyjemności. Na czym oszczędzałam? Na jedzeniu.

Z perspektywy czasu wiem, że nie było to najmądrzejsze rozwiązanie, ale z drugiej strony ten czas nauczył mnie roślinnego gotowania za minimalne (serio, minimalne) pieniądze. No i do tej pory moi najbliżsi znajomi wiedzą, że choćby wydawało się, że w domu nie ma absolutnie nic, z czego by można przygotować posiłek, mi i tak się to uda.

Poniżej spisałam kilka patentów i informacji, które umożliwią Wam zaoszczędzić trochę pieniędzy podczas zakupów i wegańskiego gotowania.

.

 1.


Bazowanie na typowo polskiej żywności


Wiem, że bardzo dużo osób twierdzi, że nie stać ich na zdrowe odżywianie, że zdrowa żywność jest bardzo droga. Pierwsze stwierdzenie zaraz się postaram obalić, drugie jest jak najbardziej trafne. To, co najczęściej stoi na półkach z napisem „Zdrowa żywność” najczęściej jest horrendalnie drogie.

A przecież tak wiele roślinnych produktów w sklepach jest jednocześnie bardzo zdrowych i bardzo tanich. Jakie to są produkty?

  • kasze (jaglana, gryczana, jęczmienna..) – ich cena wynosi około 5zł za 1 kilogram suchych ziaren, co daje nam 5zł za prawie 3 kg jedzenia. I to bardzo zdrowego jedzenia. Pełne ziarna, czyli właśnie kasze są prawdziwym superfood naszych czasów.
  • płatki zbożowe (owsiane, jęczmienne…) – kolejne naturalnie pełnoziarniste produkty. 90% moich poranków to owsianka z owocami.
  • warzywa korzeniowe – przez większość roku niesamowicie tanie. Selery, buraki, marchewki – to tylko te najpopularniejsze. Nie macie pomysłu co z nimi robić? A od czego są te miliony roślinnych blogów? :)
  • ziemniaki – o ile nie podajemy ich utopionych w tłuszczu i rozgotowanych, to ziemniaki na prawdę nie gryzą. Upieczone w mundurkach są fantastycznych źródłem potasu.
  • siemię lniane i mak – dwa niesamowicie zdrowe i tanie nasiona. Mak to skarbnica wapnia, a siemię lniane kwasów omega-3. Moim zdaniem zasługują na miano „superfood” bardziej niż jakikolwiek jagody goi, spiruliny i inne dziwne rzeczy. Nie zapomnijmy jednak ich lekko przemielić przed spożyciem.
  • olej rzepakowy – słuchając w gabinecie, jakich tłuszczy używają moi pacjenci, często jestem zaskoczona, czego to już się nie znajdzie w sklepach. Mało osób sobie zdaje sprawę, że ze wszystkich tłuszczy, olej rzepakowy jest (z ręką na sercu) najzdrowszy. Na pewno lepszy, niż oliwa z oliwek, olej z pestek winogron, a już na pewno lepszy od oleju kokosowego i słonecznikowego.

 

2.


Kupowanie głównie sezonowych warzyw i owoców


Kupowanie warzyw i owoców w Polsce jest lekko problematyczne, ponieważ poza sezonem, który trwa raptem kilka miesięcy, świeże warzywa potrafią być drogie. Wystarczy chwila nieuwagi i płaci się za jarzyny, jak za złoto. Mojej mamie zdarzyło się kiedyś zapłacić za jednego kalafiora 24zł, a mi 11zł za główkę czosnku. Jak sobie z tym poradzić?

Latem nie ma problemu

Wybierajmy głównie warzywa, które są akurat w szycie sezonu, wtedy ich cena będzie najtańsza. Teraz sezon na warzywa dopiero się zaczyna, ale ceny młodej kapusty i marchewki, szparagów i cukinii zaczynają bardzo zachęcać. Jeśli tylko znajdziesz super ofertę, nie wahaj się kupić więcej produktów na raz. Co zrobić z 5 porami albo skrzynką pomidorów na raz? Można się pogimnastykować i popróbować przez tydzień jednego warzywa w wielu odsłonach, albo po prostu wrzucić je do zamrażarki na później.

Zimą też nie ma tragedii

Jak pisałam wcześniej, wykorzystujmy sporo warzyw korzeniowych, które są wtedy najtańsze. Korzystajmy też z mrożonek. Obawy przed mrożonkami są bezpodstawne. Warzywa mrożone są nadal bardzo wartościowe, ponieważ były zbierane w szczycie sezonu, w momencie kiedy było ich najwięcej i były najtańsze. Lepiej wrzucić na patelnię bukiet mrożonych warzyw, niż wcinać pomarańczowe pomidory bez smaku.

 

3.


Nie kupuj żywności ekologicznej, ani organicznej


Przeczuwam już że tym podpunktem zdenerwuję nieco część swoich czytelników. Jednak zanim skomentujecie, przeczytajcie do końca.

  1. Po pierwsze w Polsce mamy bardzo marną regulację prawną dotyczącą upraw ekologicznych (zamiennie nazywanych organicznymi). Ten temat fantastycznie poruszył Dawid Myśliwiec na swoim kanale Uwaga Naukowy Bełkot w tym filmie.
  2. Po drugie pod względem żywieniowym nie ma za bardzo różnicy między produktami, które są oznaczane jako organiczne, a tymi „zwykłymi”. Podobne wartości odżywcze będą się znajdowały zarówno w ziemniaku uprawianym w wielkim gospodarstwie kilkuhektarowym, jak i takim z babcinej działki.
  3. Po trzecie żywność ekologiczna jest częstszym źródłem zakażeń, ponieważ jest poddawana mniejszemu nadzorowi. Koncerny sprzedające żywność, takie jak Biedronka, czy Lidl nie mogą sobie pozwolić na częste zatrucia sprzedawaną przez nich żywnością, dlatego nakładają na swoich kontrahentów sporo zobowiązań co do spełniania różnych norm i regularnego oznaczania substancji antyodżywczych w żywności.
  4. To, czy żywność ekologiczna jest na pewno bardziej sprzyjająca środowisku też nie jest takie oczywiste. Ponownie odsyłam do filmu, który rzetelnie ocenia ten problem.

Nie oznacza to, że będę Was zniechęcać do kupowania warzyw na bazarkach. Chociaż też warto sobie zdawać sprawę, że większość małych warzywniaków, czy stoisk w halach targowych zaopatruje się w swój asortyment podobnie, jak sklepy, w hurtowniach warzywno-owocowych. Obraz przywożenia żywności bezpośrednio od lokalnego rolnika jest raczej idyllicznym obrazem.

Warto sobie zdawać sprawę, że dla naszego zdrowia nie będzie szalonej różnicy, czy wybierzemy marchewkę eko, czy tą zwykłą. Zwłaszcza, jeśli nie mamy środków, ani chęci wydawać na ten sam produkt  3-4 razy więcej.

 

4.


gotowe Produkty wegetariańskie kupuj sporadycznie


 

Skąd bierze się przekonanie, że diety wegetariańskie są drogie?

Z prostego porównania cen mleka krowiego z ryżowym, pasztetu Prochowickiego z tym warzywnym, parówek drobiowych z sojowymi. A przecież te zamienniki nie powinny stanowić podstawy naszej diety. Bazą powinna być żywność wypisana w punkcie pierwszym.

Roślinne zamienniki takie jak sery, wędliny, parówki, pasztety, o ile mogą pomagać w przejściu na weganizm, a później stanowić urozmaicenie diety, na pewno nie powinny być spożywane codziennie. Na pewno też nie nazwałabym takich produktów zdrowymi.

Macie ochotę na ser? Zapraszam na ten z ziemniaka i marchewki. Chcecie pasztet? Do koloru, do wyboru :)

 

5.


Nie kupuj zbędnych suplementów ani „superfoods”


Suplementy
  • Wszyscy, bez względu na to, w jaki sposób się żywimy, musimy suplementować witaminę D w okresie jesienno-zimowym.
  • Jeśli jesteście na diecie roślinnej, albo diecie wegetariańskiej i nie jecie za dużo jajek, ani żółtych serów, należy dodatkowo suplementować witaminę B12. Więcej na ten temat pisałam tutaj.
  • I tyle. 99% osób nie potrzebuje nic więcej. Nie potrzebujemy już żelaza, magnezu, witaminy C. To wszystko już powinna nam dostarczać dieta. Szkoda pieniędzy na suplementy diety.
Superfoods i  inne, egzotyczne produkty

Serio, żeby żyć szczęśliwie i w zdrowiu, nie potrzebujemy tego, co sprzedaje się jako „zdrową żywność”. Lepsze od nasion chia jest siemię lniane, a zamiast czystka, zaparzmy sobie miętę pieprzową.

 

6.


Kupuj większe ilości warzyw i owoców na promocjach i przecenach


 

Duże promocje na warzywa i owoce zawsze popychają mnie do większej kreatywności w kuchni. Nie lubię przepłacać na zakupach spożywczych, więc bardzo rzadko zdarzało mi się kupić produkt, który jest drogi i poza sezonem. Za to nie raz wychodziłam z naręczem porów, 6 bakłażanami albo 2 kg cukinii. Zawsze mnie to motywuje do szukania nowych przepisów, albo po prostu nadmiar takich warzyw mrożę.

Warto jest też wykorzystywać skłonność innych osób do kupowania jedynie idealnych warzyw i owoców. Wystarczy, że warzywo ma naturalną skazę, lekko się zagniecie albo zmarszczy i nikt już nie chce ich kupować. Dalej takie produkty trafiają na przecenę. Osobiście korzystam z przecen bardzo często i chyba na tym oszczędzam najwięcej. Nie raz, nie dwa można zobaczyć na wegańskich forach zdjęcia siaty warzyw za 10zł, skrzynki awokado za 5zł, albo naręcza zieleniny za darmoszkę. To jest właśnie piękno warzywniakowych przecen.

Bananowy life hack

Przydatne dla osób zjadających duuużo bananów :) Ja zawsze kupuję dwa rodzaje bananów.

  • W regularnej cenie, do jedzenia.
  • Te z maksymalnych wyprzedaży (cena zawsze około 2 zł/kg) – do pokrojenia i zamrożenia na lody i smoothie.

7.


Orzechy i nasiona kupuj przez sklepy internetowe


 

Tutaj nawet nie mam co się rozpisywać. Po prostu. Kupując orzechy i nasiona np. przez Allegro możecie zapłacić 2 razy niższą cenę za kilogram.

8.


załóż domową hodowlę kiełków


Kiełki są super zdrowe i super odżywcze, zwłaszcza kiełki brokuła. Kupując większe ilości nasion ( też np. przez Allegro) można zaoszczędzić na prawdę dużo pieniędzy i zapewnić sobie dostęp do świeżej, taniej zieleniny przez cały rok. Tak tylko dla porównania, za 1,5kg kiełków zapłaciłam z przesyłką niecałe 50zł, a posłuży mi to na… no myślę, że minimum rok ciągłego dorabiania kiełków. W tej cenie miałabym maks. 20 maleńkich pudełeczek kupnych kiełków.

To już koniec moich propozycji. Koniecznie dajcie mi znać, czy Wy macie jakieś swoje sprawdzone patenty na roślinną optymalizację finansową ;)

Diana

34 myśli o “8 sposobów na to, jak oszczędzać pieniądze na diecie roślinnej

  1. TONY mówi:

    Świetny wpis, wiele się dowiedziałem, zaciekawiło mnie najbardziej kupowanie orzechów i nasion przez internet, powiem szczerze, że nigdy nie kupowałem jedzenia przez internet, skąd kupujesz?

  2. Anna Wróbel mówi:

    Świetny artykuł :-) szczególnie że czeka mnie oszczędzanie. Tyle że w sklepach naokoło mnie nie widziałam jeszcze nigdy super promocji na warzywa ze względu na ich stan.

  3. Lunszpik mówi:

    Jako wieloletni zapalony przecenożerca zgadzam się w 100% :). Tylko proponuję jeszcze dorzucić obok kasz i warzyw korzeniowych strączki, które też są bardzo tanie i bardzo wartościowe :)

    • Diana mówi:

      Tak coś czułam, że o czymś zapomniałam! Oczywiście! Kupowanie i gotowanie samemu strączków wychodzi super tanio. Moja mama zawsze jest zdumiona, że z 2 paczek cieciorki, czyli ok. 6-8 zł wychodzi tyle jedzenia ;)

  4. Agula mówi:

    Prawda prawda i jeszcze raz prawda! Od siebie mogę dodać ze warto czesto robić przeglądy zapasów i wykorzystywać jak najwięcej produktów, które mamy w domu. To samo tyczy się lodowki, przegląd raz/dwa razy na tydzień zazwyczaj pozwoli nie tylko stworzyć danie a jeszcze utatowac zywnosc ,,na wyjsciu,, przed wyladowaniem w koszu na odpadki.

    • Diana mówi:

      Oj tak! Masz rację. Kupowanie i wykorzystywanie w 100% żywności, zwłaszcza tej, która wygląda, jakby w niedługiej przyszłości chciała „wychodzić” jest super ważne :)

  5. Ala mówi:

    Świetny artykuł! Mam pytanie o kiełki, czy możesz polecić sprzedawcę, który sprzedaje dobrej jakości kiełki? Kupne nasionka na kiełki czy w sklepach stacjonarnych, czy już tez kupione przez internet raz – ciągle słabo kiełkują, nie wiem czy to standard, że kiełkuje najwyżej połowa nasionek, w tej sytuacji połowa nasionek idzie na zmarnowanie…

  6. So mówi:

    No właśnie tylko skoro mleko krowie odpada na czym gotujesz owsiankę? Na wodzie? Bo mleka roślinne sa strasznie drogie.

    • Ala mówi:

      Ja na wodzie robię owsiankę, a co do mlek roślinnych to bywają niesłodzone po circa 5 zł, w różnych sieciach. Np simply market, aldi, biedronka.

    • Diana mówi:

      Ja też gotuję owsiankę na wodzie, albo po prostu zalewam wrzątkiem. Smaku zawsze mi dodaje fura owoców, mleko kokosowe albo masło orzechowe ;)

    • Anna mówi:

      Tanio wychodzi mleko roślinne zrobione samemu, np. mleko kokosowe jest pyszne, a wystarczy ciepla woda zalac wiorki zostawic na 1-2 godz, zmiksowac, przecedzic przez gaze i gotowe. Tak samo z orzechów zrobione w ten sam sposob.

      • Agata mówi:

        Bardzo chętnie zobaczyłabym też post w Twoim wykonaniu na temat właściwości olejów roślinnych, tak w nawiązaniu do tego posta :)

  7. Wieśka mówi:

    Totalnie nie zgadzam się z punktem 3. Żywność eko, szczególnie ta świeża (owoce, warzywa) broni się sama, bo nie da się podrobić jej smaku.”żywność ekologiczna jest częstszym źródłem zakażeń, ponieważ jest poddawana mniejszemu nadzorowi” jest zupełnie odwrotnie. Sorry, ale chyba miałaś mało styczności z tego typu żywnością i słabo się orientujesz jak to rzeczywiście wygląda.Zachęcam przyjrzeć się temu tematowi bliżej… Na prawdę jest Ci to obojętne, że owoce i warzywa są pryskane toksycznymi chemikaliami???

    • Diana mówi:

      Nie jest mi to obojętne. Żywność sprzedawana w sklepach musi spełniać rygorystyczne normy co do zawartości pozostałości środków ochrony roślin. „żywność eko broni się sama” – nie rozumiem, w jaki sposób? Czy masz może jakieś konkretne info potwierdzające, że jest odwrotnie niż napisałam?

      • raf24 mówi:

        Nie bronie żywności EKO, nie jest to moim celem, ale nie piszcie bzdur, o spełnieniu „rygorystycznym norm”, przez dostawców dla korporacyjnych sklepów bo nie ma czegoś takiego w Polsce.
        Żywność sprzedawana w marketach musi spełniać jedną normę – nie może być na niej pleśni i zgnilizny. To wszystko, nie ma tam nic o tym ile w danym warzywie czy owocu może znajdować się chemii. Więc „rygorystyczne normy” to pic na wode w reklamach Nestle produktów dla dzieci. Najlepiej porównać marchew w sklepie i na bazarze. W sklepie, olbrzymia, czasem jak ręka niemowlaka, umyta!! (specjalny roztwór, który zapewnia że nie będzie pleśnieć i zachowa ładny kolor). Na targu u rolnika, mała, czasem krzywa i brudna od ziemi, bo kilka godzin wcześniej wykopał z ziemianki, i tańsza :)
        Jak już piszecie taki poradnik, to nie piszcie że taniej jest kupić warzywa i owoce w markecie niż u rolnika na bazarze bo to oznacza, że skoro tu są takie błędy to w reszcie punktów też mogą wystąpić.

      • Karina mówi:

        Całość artykułu jest dość trafna i z większością się zgodzę. Sama podobne zasady stosuję od lat. Najbardziej jednak nie mogę się zgodzić z punktem dotyczącym przewagi żywności „przemysłowej”, która znajduje się na półkach przeróżnych sieciówek, nad żywnością opatrzoną certyfikatem ekologicznym. Zarówno rolnicy, jak i zakłady przetwórcze posiadające certyfikat ekologiczny są regularnie poddawani kontroli. Sporo zainwestowali w taką, a nie inną produkcję, nikt głupio nie ryzykuje utratą certyfikatu. Są to koszty uzyskania takiego certyfikatu, jak i utrata dopłat do rolnictwa ekologicznego.
        Nie oszukujmy się, „zwykły” rolnik, któremu grozi utrata dochodów, bo jego plony zagrożone są przez jakąś chorobę lub szkodniki, nie zawsze (czyli rzadko kiedy) przejmuje się okresem karencji środków ochrony roślin. Dla siebie i swojej rodziny ma osobne uprawy. Co sprzeda do zakładów przetwórczych czy dalej do handlu, mało go interesuje, byle zarobił. To samo dotyczy hodowli zwierząt. Normalny rolnik nie je faszerowanych hormonami, antybiotykami i sterydami zwierząt. Hoduje osobno dla siebie zwierzęta w bardziej naturalny i zdrowy sposób, albo kupuje od sąsiada.
        A sieciówki jedyne co interesuje, to zysk ze sprzedaży. Czyli mydlenie oczu kupującym, że u nich towar jest najlepszy i najzdrowszy oraz zamawianie produktów odpornych na szybkie zniszczenie (czyli nie powodujących strat).
        Zachęcam nie tylko do przeglądania forów internetowych i blogów w celu uzyskania informacji, ale też do zapoznania się z przepisami prawa oraz rozmowami z rolnikami (nie jako klient, ale jako drugi człowiek – wdzięczny rozmówca).
        Całkiem inną kwestią jest dbanie o środowisko naturalne. Zwykły rolnik może i nie może uprawiać „wolnej amerykanki” jak kiedyś, ale jednak może stosować nawozy czy środki ochrony roślin na każdą bolączkę. Przy uprawie ekologicznej jednak przepisy prawa nie pozwalają na aż tak wiele.
        Nie wspominając o biokumulacji i wpływie najprzeróżniejszych związków chemicznych czy pierwiastków na nasze zdrowie.
        Reasumując, pomimo że żywność z certyfikatem ekologicznym jest droższa, czasami rozważmy jej zakup z troski o nasze zdrowie.

        • Diana mówi:

          Może niezbyt szczęśliwie użyłam tutaj sformowania „nie kupuj”. Bardziej pasowałoby „nie musisz kupować”. Absolutnie nie twierdzę, że nie ma żadnych korzyści z wybierania produktów „eko”, jednak ten wpis był pisany głównie pod względem oszczędzania na diecie roślinnej. Stąd mój podpunkt, w którym piszę, że ze względu na ogólne zdrowe żywienie, kupowanie produktów eko nie jest niezbędne i nie gwarantuje zdrowego odżywiania.
          Jeśli tylko chcemy/możemy sobie pozwolić na wybieranie produktów wyższej jakości, to super. Jeśli jednak musimy oszczędzać, lepiej kupić 3 siatki zwykłej marchewki, niż 1 z oznaczeniem „eko” :)

  8. Lucy mówi:

    ciekawi mnie ta kwestia olejów, bo jednak z tego, co do tej pory czytałam, olej rzepakowy jest jednym z najmniej zdrowych… wiem, że kokosowy również nie jest idealny, ale co złego w słonecznikowym to już nie wiem… ciekawi mnie to ;)

    • Ewa N. mówi:

      Olej rzepakowy jest b zdrowy i w przeciwieństwie do wielu innych (np sojowego czy słonecznikowego) nadaje się do smażenia. Dawne odmiany zawierały toksyczny składnik, obecnie na olej uprawiane są wyłacznie odmiany bezpieczne, niskoerukowe.

  9. Ewa N. mówi:

    Zgadzam się w 100% co do rady, by np orzechy i ziarna kupować w sklepach internetowych. W ogóle warto kupowac w internecie – nawet po uwzględnieniu kosztów wysyłki różnice są ogromne. Omijać szerokim łukiem sklepy eko z kosmicznymi cenami. Robić samodzielnie mleko roslinne („ręcznie” albo zainwestować w najtańszy automat – też sie opłaci) i samodzielnie przygotowywać jogurty.

  10. Barbara mówi:

    Wszystko trafione w punkt jak dla mnie- poza jednym. Kupując w sklepie internetowym nie mam mozliwosci „dotknievia” ani obejrzenia towaru. No i place za wysyłkę- bo potrzebuje na juz i nie moge czekać na promo w postaci darmowej wysylki.

  11. Krzysztof Ulczok (Kane) mówi:

    wszystko fajnie – ale ma czym Pani bazuje twierdząc że olej rzepakowy jest „najzdrowszy” i lepszy niż inne wymienione ? Z ręką na sercu ale bez faktów i uzasadnienia ? Pomijasz także istotną sprawę – czy mówisz o oleju rzepakowym użytym na zimno, czy w kontekście smażenia…A może to pomysł na osobny artykuł jeśli temat jest zbyt obszerny na dyskusję w komentarzu..

  12. Renata K. mówi:

    Kochana Diano, zgadzam się ze wszystkim co napisałaś :) Najbardziej zawsze bawi mnie gdy ktoś myśli, że dieta wegańska musi być droga – a przecież fasola, kasza gryczana czy choćby makaron pełnoziarnisty nie jest drogi i można się objeść za kilka złoty :) Gdy zamieszkałam z moim chłopakiem (teraz juz mężem) obawiał się , że będziemy wydawać kosmiczne sumy na jedzenie, a tu nagle niespodzianka – dieta roślinna jest tańsza od tradycyjnej (o ile nie kupuje się ‚cudownych produktów’). Pozdrawiam serdecznie.

Dodaj komentarz